18:33:00

Jesienny makijaż krok po kroku i test nowości z eZebra



Jesień to kolorystycznie moja ulubiona pora roku. Złoto, odcienie pomarańczy, burgundy i fiolety chyba nigdy mi się nie znudzą, a do tego pięknie podkręcają zielone oczy. A skoro jesień mamy w pełni, razem z drogerią eZebra przygotowałam dla Was mocniejszy, wieczorowy makijaż w typowo jesiennych kolorach. 


Większość produktów, których użyłam przy tym makijażu używałam było dla mnie nowością i też dlatego postawiłam na coś mocniejszego, żeby móc sprawdzić ile tak naprawdę uda mi się z nich wyciągnąć. Od razu zdradzę, że paleta wypadła naprawdę bardzo dobrze, więc te z Was, które wolą delikatniejsze oko, na pewno niedługo zobaczą ją też w takim wydaniu. 

Wszystkie kosmetyki dostaniecie oczywiście w drogerii eZebra, więc jeśli coś Was zainteresuje, to polujcie, bo codziennie trafiają się fajne promocje, które trwają tylko przez kilka godzin albo poczekajcie jeszcze kilka dni, bo z pewnych źródeł słyszałam, że nadchodzi coś wielkiego na Black Friday ;) 




MAKIJAŻ KROK PO KROKU 




1.  Brwi podkreśliłam kredką i wyrównałam dolną linię korektorem. 
Tym samym korektorem przygotowałam powiekę. Możecie użyć płaskiego pędzla, ja lubię korektor czy bazę wklepać gąbeczką, która rozkłada je równo i zbiera nadmiar produktu. 


2. Zaczynając od zewnętrznej części oka nałożyłam pomarańczowy cień.  Lekko spłaszczonym, puchatym pędzlem rozcierałam w kierunku wewnętrznego kącika. Blendowanie bardzo delikatne, na to nie musicie zwracać aż takiej uwagi, wystarczy lekko rozetrzeć krawędzie, żeby cień łatwiej połączył się z jaśniejszym nad załamaniem. 




3. Mniejszym, bardziej precyzyjnym pędzlem i żółtym cieniem rozblendowałam pomarańczowy. Nie blendujcie zbyt wysoko, małym pędzlem skupcie się tylko na granicy poprzedniego koloru. Lepiej kilka razy dołożyć koloru, niż nałożyć go od razu zbyt dużo. Jeżeli będziecie miały problem z płynnym przejściem żółtego pod brwią, możecie użyć jasnego beżu albo choćby transparentnego pudru i czystego pędzla, żeby uzyskać delikatniejszą mgiełkę koloru. 


4. Zgaszonym, ciemnym fioletem podkreśliłam załamanie powieki. Nie używajcie dużych pędzli, żeby nie wyciągnąć koloru zbyt wysoko i nie przykryć poprzednich kolorów. 
W połączeniu z pomarańczowym wygląda na zdjęciach burgundowo, ale tylko w miejscu gdzie przechodzi w pomarańcz, na zbliżeniach będzie to lepiej widać.  



5. Czarnym cieniem przyciemniłam linię rzęs. Wyciągnęłam go mocniej za zewnętrzny kącik i przeciągnęłam na dolną powiekę, wyznaczając sobie kształt makijażu. Nie wyciągacie go zbyt wysoko pod załamanie. Chciałam, żeby tylko pełnił rolę mocno rozmytej kreski i definiował kształt całości. 

6. Na środek powieki wklepałam palcem odrobinę kleju do brokatów i złoty pigment NYXa. Jeżeli nie lubicie nakładać cieni palcami wystarczy płaski, syntetyczny pędzel albo nawet zwykła pacynka. Pigment delikatnie roztarłam żółtym cieniem przy wewnętrznym kąciku oka, a nad załamaniem tym samym pędzlem, którego wcześniej używałam do pomarańczowego cienia, żeby tylko delikatnie je połączyć. 
U mnie złoto jest bardzo mocne, jeżeli chcecie uzyskać delikatniejszy efekt, użyjcie mniej kleju i nałóżcie tylko odrobinę pigmentu bardziej puchatym pędzlem. 




7. Odcięłam cienie i wyczyściłam obszar pod okiem chusteczką do demakijażu. Nierówności poprawiłam korektorem, na tym etapie przygotowałam też już resztę twarzy.
W wewnętrznej części dolnej powieki nałożyłam bordowy cień, a od połowy zgaszony fiolet, którym wcześniej przyciemniałam zewnętrzny kącik i załamanie powieki. Po ich roztarciu, przyciemniłam linię rzęs czarnym cieniem.


8. Obrysowałam oczy czarną kredką i roztarłam ją na linii rzęs. Jeżeli macie mniejsze oczy lub po prostu nie lubicie takiego efektu, na dolnej linii wodnej nałóżcie jasnobeżową kredkę, która optycznie powiększy i otworzy oko.
Wewnętrzny kącik rozświetliłam odrobiną jasnego pigmentu Vegas Baby, a pod łuk brwiowy nałożyłam rozświetlacz, którego używałam do reszty twarzy. Wytuszowałam rzęsy i dla mocniejszego efektu dokleiłam pasek sztucznych. Nie jest to konieczne, możecie ich nie doklejać albo zamienić na kilka kępek, które tylko zagęszczą naturalne rzęsy.



UŻYTE KOSMETYKI


TWARZ


  • Lirene - No Pores, Baza matująca pod makijaż
  • NYX - Born To Glow, Natural Radiant Foundation - 03 Porcelain
  • NYX - Can't Stop Won't, Contour Concealer - Pale
  • NYX - Highligt & Contour Pro Palette 
  • NYX - Sweet Cheeks Glow, Błyszczący róż do policzków - 04 Citrine Rose 
  • Maybelline - Master Strobing Liquid, Płynny rozświetlacz - 100 Light 
  • Nabla - Close Up Baking & Setting Powder 
OCZY

  • Maybelline - Brow Satin, Podwójna kredka do brwi - Black Brown
  • NYX - Can't Stop Won't, Contour Concealer - Pale
  • NYX - Ultimate Shadow Palette - Phoenix
  • NYX - Glitter Primer
  • NYX - Foil Play Pigment - 08 Pop Quiz
  • NYX - On The Rise Mascara
  • ARDELL - LashGrip, Klej do rzęs
  • ARDELL - Ardell, Faux Mink - Wispies
USTA


  • NYX - Lingerie Push-Up, Matowa pomadka w kredce - 08 Bedtime Flirt




NYX ULTIMATE SHADOW PALETTE - PHOENIX


Gdyby tylko w palecie znalazło się trochę więcej fioletu, kolorystycznie byłaby to moja idealna jesienna paleta, ale i bez nich jest przepiękna. Przy wyborze kierowałam się właśnie tym, chociaż inna paleta z serii ultimate, nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Podchodziłam do niej z dystansem, nie spodziewałam się zbyt wiele i myślałam, że będę musiała się nieco bardziej postarać, żeby wydobyć pigment, ale zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. 

Pigmentacja jest naprawdę dobra, chociaż pracowałam na nowej dla mnie bazie, wszystkie kolory blendowały się świetnie i pięknie się ze sobą łączyły. Na szerszych kadrach może nie widać tego tak dobrze, bo na nich zawsze aparat zje część kolorów, ale przy makro jest już dobrze widoczne, że każdy cień jest na swoim miejscu i żaden nie zanikł przy dodawaniu kolejnych. 
Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to czerń, ale to tylko dlatego, że po doskonałych czarnych cieniach Affect, moje wymagania są naprawdę wysokie. Ten mimo wszystko nie był zły, może nie jest tak mocno napigmentowany, ale ładnie się budował i też dał zadowalający efekt. 

Cena: 86 zł

>> eZebra - NYX Ultimate Shadow Palette - Phoenix




NYX, BORN TO GLOW - 03 PORCELAIN

Podkład jest nowością marki, ma być jednocześnie kryjący i rozświetlający, a to nie tak częste połączenie. Moja skóra zwłaszcza w okresie jesienno - zimowym łatwo się przesusza, sięgam po nawilżające i rozświetlające podkłady, ale często wyskakują mi też hormonalne niespodzianki, które muszę jakoś przykryć. Podkład miło mnie zaskoczył, pomimo lekkiej konsystencji, kryje naprawdę dobrze i musiałam go dołożyć tylko na większe przebarwienia. Rozświetlenie jest dość mocne, ale po delikatnym przypudrowaniu efekt bardzo mi się podobał. Skóra wyglądała świeżo i naturalnie, nosiłam makijaż około 7 godzin i po tym czasie nie wymagał u mnie żadnych poprawek. 

Cena: 49 zł


NYX, CAN'T STOP WON'T STOP - PALE

Od dawna byłam bardzo ciekawa tego korektora i po pierwszym użyciu, mam ochotę na więcej. W pierwszej kolejności używałam go jako bazę pod cienie i sprawdził się rewelacyjnie. Jest dość mocno napigmentowany, cienka warstwa zakryła wszystkie żyłki i dobrze wyrównała kolor powieki. Pomimo mocnego krycia, nie jest ani ciężki, ani bardzo suchy, a tego nie lubię ani przy bazie, ani tym bardziej pod okiem. Cienie blendowały się na nim bez żadnego problemu, wzięłam też najjaśniejszy odcień, który podbił kolory i na ten moment, to chyba mój ulubiony korektor pod cienie.

Dobrze sprawdził się też pod oczami. Nałożyłam go naprawdę niewiele, bo jest bardzo jasny, ale to wystarczyło, żeby dobrze zakryć niewielkie cienie i rozświetlić okolicę pod oczami. Nie podkreślił zmarszczek, bardzo delikatnie przypudrowany nie zbierał się w załamaniach, przez te 7 godzin pozostał w nienaruszonym stanie i nie wywołał uczucia przesuszenia. 
Jak na korektor za 35 złotych, póki co nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. 


NYX, ON THE RISE MASCARA

Nie lubię oceniać tuszy do rzęs po pierwszym użyciu, ponieważ zazwyczaj potrzebują trochę czasu, żeby pokazać co naprawdę potrafią. I tak tutaj nie zauważyłam, żeby maskara pogrubiała rzęsy, ale była pierwszy raz otworzona i jeszcze bardzo świeża, kiedy zgęstnieje, efekt pewnie będzie inny. 
Za to bardzo mi się podobało jak wydłużył i rozdzielił rzęsy, nie zostawiając grudek. 

Cena: 48 zł




MAYBELLINE, PODWÓJNA KREDKA DO BRWI BROW SATIN - BLACK BROWN

O ile przy zdjęciach do brwi używam głównie pomad, na co dzień sięgam zwykle po kredki. Maluję nimi szybciej, efekt jest delikatniejszy i bardziej naturalny, a cienkie rysiki pozwalają uzupełnić luki i dorysować pojedyncze włoski. 
Jeżeli lubicie miękkie kredki do brwi, ta powinna spełnić Wasze oczekiwania. Dla mnie była odrobinę zbyt miękka i o ile na początku była bardzo precyzyjna, później już ciężko było mi nią prowadzić tak cienkie linie, dlatego wypełniłam całe brwi. 
U mnie problemem mógł być też kolor, przy wyborze kierowałam się tylko zdjęciami producenta i swatchami znalezionymi w internecie i chociaż mam bardzo ciemne włosy, kredka mogłaby być odrobinę jaśniejsza. Z drugiej strony dzięki temu, że kredka jest dość miękka, łatwo było ją wyczesać i rozetrzeć na tyle, żeby ją rozjaśnić.
W dopasowaniu koloru pomogła też druga końcówka, czyli gąbeczka z pudrem. Tu kolor był już dużo jaśniejszy, chłodny, bez rudych tonów i w połączeniu z kredką efekt mi się podobał. Ta strona dobrze sprawdzi się też u osób, które chcą tylko szybko podkreślić i zagęścić brwi. 
Podsumowując, nie jest zła, da się z nią pracować, ale na pewno nie będzie to moja ulubiona kredka do brwi. 

Cena: 16,79 zł


MAYBELLINE, MASTER STROBING LIQUID HIGHLIGHTER - 100 LIGHT

Lubię płynne rozświetlacze za ich wielofunkcyjność. Ten już pewnie większość z Was przynajmniej kojarzy, a ja chciałam w końcu sprawdzić coś drogeryjnego i tańszego. 
Mój odcień ma różowe tony, ale widać to tylko przy grubszej warstwie. Mocniej roztarty i nałożony w niewielkiej ilości dał ładny i chłodny blask. Bez problemu połączył się z podkładem, można go budować i po chwili całkowicie zastyga. 
Na zdjęciach może wyglądać na mocniejszy, ale bierzcie pod uwagę, że są robione przy lampach. Bardziej intensywny efekt oczywiście też można nim uzyskać, ale trzeba się liczyć z tym, że pod pewnymi kątami padania światła, może być widoczna delikatnie różowa poświata. 

Cena: 27,79 zł

>> eZebra - Maybelline, Płynny rozświetlacz Master Strobing


NYX, FOIL PLAY PIGMENT - 08 POP QUIZ

Od zawsze bardzo lubiłam pigmenty NYXa i tym razem również się nie zawiodłam, chociaż to mój pierwszy z tej serii. Przepiękne złoto i cudownie odbija światło. U mnie widzicie go nałożonego w dużej ilości i tak moim zdaniem wygląda najlepiej, ale dla subtelniejszego efektu wystarczy nie nakładać go na klej i mocniej rozetrzeć, żeby uzyskać delikatną, złotą poświatę.
Glitter Primer to mój must have i nie zliczę ile opakowań zużyłam. Mam nadzieję, że nikomu go przedstawiać nie trzeba, jeśli lubicie błyskotki na powiekach, ten produkt powinien się znaleźć w Waszej kosmetyczce.

 Cena: 35 zł

>> eZebra - Pigment Foil Play - 08



ARDELL, FAUX MINK - WISPIES

Nigdy nie byłam największą fanką rzęs Ardell. Starsze modele wyglądają bardzo sztucznie i plastikowo z końcówkami rzęs ściętymi prosto, dlatego byłam bardzo ciekawa, jak wyszły im nowsze modele. I tu byłam już zaskoczona pozytywnie. Rzęsy są miękkie, ładnie zakończone, pasek jest przezroczysty, więc będą dobrze wyglądać nawet przy lekkim makijażu oka. Jedyne co nie do końca mi w nich odpowiada, to długość paska. Nie mam jakoś szczególnie dużych oczu, ale doklejając je bliżej wewnętrznego kącika, musiałam dokleić jeszcze połówkę drugiej pary na końcówkę. Jednak dla bardziej naturalnego efektu i do codziennego noszenia, będą wystarczające. 

Cena: 25,99 zł - 2pack

>> Ezebra - Ardell, Faux Mink - Wispies



Co myślicie o takim makijażu? Wykorzystałybyście na imprezę czy jednak zbyt mocne? ;)


Copyright © 2017 Miss Lilith