18:59:00

Palety cieni Affect - Pure Passion, Evening Mood, Party All Night, Smoky and Shiny + Konkurs


Palet cieni nigdy dosyć, prawda? Zwłaszcza kolorowych, ciekawych i dobrej jakości, z którymi pracuje się z przyjemnością. Dziś chciałam Wam pokazać cztery takie palety polskiej marki Affect i już jestem ciekawa czy Wam spodobają się tak samo jak mi. 

Pure Passion jest ze mną już od około pół roku i to jedna z palet, po które sięgam zdecydowanie najczęściej. Niedawno dzięki Drogerii Pigment dołączyły do mnie kolejne trzy, równie dobre jakościowo i do tego w boskich kolorach, więc podejrzewam, że będą mi służyć tak samo często. Poza nimi mam jeszcze Provocation, czyli moją pierwszą paletę Affect, jednak nie pokazuję jej tutaj z tego względu, że jest już tak zużyta, że to nie miałoby sensu. 
W sumie palet sprawdziłam pięć i Affect robi to naprawdę dobrze za rozsądną cenę. Ja osobiście mam ochotę na więcej i mam nadzieję, że marka niedługo znowu zaskoczy jakąś paletą. 



Jakość, trwałość i pigmentacja 


Nie chciałabym się powtarzać przy każdej palecie, ponieważ pod tymi względami palety się dla mnie nie różnią i bez sensu będzie pisanie tego samego kilka razy. Affect swoimi paletami pokazało naprawdę bardzo dobrą jakość, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich cenę. 

Cienie matowe mają świetną pigmentację, pracuje się z nimi bardzo przyjemnie, blendują się z łatwością, każdy kolor zostaje na swoim miejscu i nawet łącząc ich ze sobą więcej, nie zdarzyła mi się sytuacja, żeby któryś z cieni zanikał przy rozcieraniu czy powstawała jedna, bliżej nieokreślona plama na powiece. Znaczna większość makijaży, które u mnie widzicie, jest malowana na mokrej bazie/korektorze i nawet w ten sposób maty Affect nie sprawiają mi problemów z blendowaniem. 

Maty są dość suche, lekko się pylą przy dotknięciu ich pędzlem w palecie, ale to nie jest ani nic dziwnego, ani tym bardziej złego przy matowych cieniach, zwłaszcza o takim pigmencie. Jednak wspominam, bo z tego co obserwuje po recenzjach niekoniecznie akurat tych palet, sporo osób z jakiegoś powodu zwraca na to uwagę. 
Nie zauważyłam natomiast, żeby cienie jakoś szczególnie osypywały się już przy nakładaniu na powiekę. Nakładając większą ilość coś się osypie, ale ja sobie na to po prostu świadomie pozwalam, bo oko maluję najpierw i oczyszczenie obszaru pod okiem nie jest żadnym problemem. Jednak malując "delikatniej", otrzepując lekko pędzel z nadmiaru cienia, nic nie powinno się osypywać. Jeśli sięgacie po ciemniejsze kolory, zawsze możecie też nałożyć pod oko odrobinę pudru i po skończonym makijażu wszystko usunąć. W każdym razie palety nie osypują się tak, żeby to mogło być problematyczne. 

Błyskotki, czyli to co lubimy najbardziej, prawda? No.. przynajmniej ja. W paletach Affect znajdziemy cienie foliowe, duochromy, cienie satynowe i perłowe z drobinkami. Wszystkie o delikatnie wilgotnej formule, która bardzo dobrze nakłada się zarówno płaskimi syntetycznymi pędzlami, jak i palcami. Równie dobrze napigmentowane, równomiernie się nakładają, nie zostawiają prześwitów. Świetnie wyglądają nałożone bezpośrednio na bazę i jako dodatek na matach, bardzo dobrze się ze sobą łączą. 

Trwałości również nie mam nic do zarzucenia. Najdłużej testowałam oczywiście Pure Passion, reszta jest dość nowa, ale zdążyłam kilka razy je ponosić i zarówno na bazie, jak i korektorze były w nienaruszonym stanie przez wiele godzin. 




Opakowanie

Bardzo lubię tego typu palety. Kartonowe, płaskie palety są bardzo lekkie i nie zajmują wiele miejsca, a to dla mnie duży plus. O ile bardzo lubię ciekawe i piękne opakowania kosmetyków, tak pod praktycznym względem jednak forma Affect bardzo mi odpowiada. Dla mnie też nie jest problemem brak lusterka i tak nigdy z nich nie korzystam, ale wiem, że dla wielu osób to może być minus. 
Jednak z drugiej strony, nawet gdybym go nie używała, chyba wolałabym, żeby w miejscu napisów znalazło się lusterko. Jakby rozumiem ich zamysł, ale jak dla mnie nie jest to ani potrzebne, ani nie dodaje palecie urody. Wyglądałoby to o wiele lepiej, gdyby w tym miejscu również była nadrukowana grafika z zewnętrznej strony. 

Nieco przeszkadza mi w nich też tylko to, że bardzo łatwo się brudzą, ale już nie jest tak łatwo je całkowicie wyczyścić. Oczywiście nie jest to niemożliwe, ale można się nastawić na to, że po dłuższym czasie i częstym użytkowaniu palety, nie będzie już wyglądała tak dobrze jak nowa. 


Cena i dostępność 

Markę Affect znajdziecie oczywiście w moim kochanym Pigmencie i kilku innych drogeriach internetowych. Te z Was, które są z Krakowa i okolic mają po prostu tyle szczęścia, że Pigment ma Affect także stacjonarnie i spokojnie można zerknąć na testery przed zakupem. 

Palety w cenie regularnej kosztują 97,99 zł, ale polecam Wam obserwować Pigment na instagramie lub facebooku, bo co jakiś czas pojawiają się duże obniżki albo na całą markę Affect, albo właśnie na palety i można je upolować za około 70 złotych. Za taką jakość, to naprawdę niewielka cena. 



Affect - Evening Mood

To dopiero kolory, co? Trzy przeeboskie błyskotki - różowy duochrom opalizujący na fiolet, na swatchu nie do końca udało mi się do uchwycić, ale na żywo pod różnymi kątami wygląda naprawdę pięknie, a do tego cudna jasna zieleń i intensywny pomarańcz, opalizujące na złoto. Takie kolory pewnie nie każdemu przypadną do gustu, ale przecież nie trzeba używać ich dużo, prawda? W lżejszej wersji świetnie sprawdzą się tylko do lekkiego kolorystycznego akcentu i ożywienia makijażu.
Bardzo spodobała mi się ta kompozycja. Jest coś żywszego, są też maty, którymi spokojnie można zmalować bardziej stonowany, ale jednak wciąż ciekawy makijaż. Na ten, który zrobiłam aż tak nie patrzcie, tak samo jak przy innych chciałam Wam pokazać możliwie dużo kolorów, tego jak się łączą i ze sobą współgrają, ale zajrzyjcie do mnie na instagram, na pewno będą pojawiać się też bardziej użytkowe makijaże z użyciem tej palety. 





Affect - Smoky & Shiny


Ciężko byłoby mi wybrać jedną ulubioną paletę z tej czwórki, ale minimalnie na prowadzenie wysuwa się u mnie właśnie ta. Nie pod względem jakości, bo tak jak już wspominałam wszystkie jakościowo są świetne, ale ta jest taka najbardziej "moja".

Pięć cieni matowych i pięć błyskotek pozwala stworzyć piękne i ciekawe smokey eye. Foliowe cienie dają piękne metaliczne wykończenie i świetnie komponują się z matami.
Jest jasny i neutralny brąz, który świetnie sprawdzi się jako cień transferowy przy mocniejszym makijażu ale również jako podstawowy, jeżeli sięgniemy po paletę do lżejszego, dziennego makijażu. Nie zawiodła mnie również czerń. Affect naprawdę robi to dobrze i czarny cień jest naprawdę czarny, a nie szarawy jak to się zdarza w wielu paletach czy pojedynczych cieniach. 
Kompozycja kolorów ogromnie mi się podoba, o jakości już pisałam na początku i tutaj nic się nie zmieniło, więc ta paleta na pewno będzie często gościć na moich oczach.






Affect - Party All Night


Imprezowa paleta? Nazwa jak najbardziej pasuje do zawartości. Ciekawe kolory i mieszanka cieni matowych, foliowych i perłowych na pewno pozwoli stworzyć szalony makijaż. Może niekoniecznie tak szalony jak mój poniżej, ale kolory w palecie tak mi się spodobały, że uznałam, że jakoś wcisnę w makijaż wszystkie.

Znalazł się tu też bardzo ciekawy cień. Fiolet PN-10, który na swatchu wygląda niemal matowo, na żywo tylko pod pewnymi kątami padania światła wygląda na delikatnie satynowy, ale formułą przypomina cienie foliowe czy perłowe z palet Affect. Ciekawy, piękny, intensywny, blenduje się tak samo dobrze jak maty, a na mokrej bazie nawet nieco łatwiej. Bardzo chętnie przygarnęłabym takich więcej w innych kolorach.
Nie da się też nie zwrócić uwagi na tak intensywny turkus i limonkę. Te kolory zdecydowanie wybijają się na główny plan w palecie i na pewno nie raz pojawią się w wiosennych makijażach.

Party all Nigdy traktowałabym jednak jako paletę uzupełniającą. O ile pozostałe trzy są dla mnie całkowicie samowystarczalne, tak tutaj czegoś mi jednak brakuje. Natomiast moim zdaniem świetnie będzie się komponować z Evening Mood. Kolory są w podobnych tonacjach, maty i błyskotki fajnie się dopełniają. Póki co malowałam używając każdej palety osobno, ale niedługo na pewno Wam pokażę jak się ze sobą łączą.




Affect - Pure Passion 


O tej palecie słyszał już chyba każdy. A przynajmniej każdy powinien, bo jest naprawdę rewelacyjna. Neutralne kolory, osiem matów, dwie błyskotki i genialna pigmentacja. To jedna z tych palet, które moim zdaniem naprawdę warto mieć. Kolorystyka nie jest ani zbyt ciepła, ani chłodna, będzie pasować do większości typów urody. Ode mnie też wielki plus za rewelacyjny czarny cień. Jest genialnie napigmentowany i naprawdę intensywnie czarny, przyda się zarówno do mocniejszego makijażu, ale można go także wykorzystać do kreski lub delikatniejszego przyciemnienia i zagęszczenia linii rzęs.
Idealna kompozycja do eleganckich makijaży okazjonalnych i ślubnych, dobrze sprawdzi się na co dzień i do mocniejszych, wieczorowych makijaży. Będzie też świetną bazą do innych, bardziej kolorowych palet.
Uwielbiam ją, sięgam po nią bardzo często i jeśli Wy też szukacie bardziej uniwersalnej palety, koniecznie zwróćcie na nią uwagę. Stosunek ceny do jakości jest rewelacyjny.

>> Affect Pure Passion - Trzy makijaże krok po kroku 





KONKURS

Jeszcze do północy 15.01 na instagramie aż trzy osoby mogą wygrać wybraną przez siebie paletę Affect w moim konkursie organizowanym z Drogerią Pigment. Do wyboru jest sześć palet, poza tymi, które Wam pokazałam, możecie wybrać jeszcze neutralną i matową Naturally Mat i delikatną Nude by Day. 
Zasady są bardzo proste, wystarczy tylko jeśli odpowiecie na jedno pytanie, więc zapraszam jeśli któraś paleta Was zainteresowała ;) 




Która paleta podoba się Wam najbardziej? Miałyście już okazję przetestować kosmetyki Affect?



Copyright © 2017 Miss Lilith