20:24:00

Nie malujesz się latem? To świetnie! Malujesz się latem? Na pewno jesteś instagramową lampucerą!

Temat makijażu latem z nieco innej perspektywy niż widzę to zazwyczaj, chodził za mną już od dłuższego czasu. Ostatnio dość często zdarzało mi się trafiać na dyskusje na temat makijażu, w których teoretycznie nie byłoby nic strasznego, gdyby nie to, że niektórzy posuwają się o wiele za daleko. Zaczęłam o tym pisać dziś na instagramie, ale zabrakło mi miejsca na tekst pod zdjęciem, zapełniłam jeden komentarz jako kontynuację.. też zabrakło miejsca, więc chyba najlepiej będzie wygadać się tutaj bez ograniczeń.


Wiele dziewczyn przy okazji ostatnio panujących upałów porusza kwestie makijażu, gdy na zewnątrz temperatury sięgają ponad trzydziestu stopni. Wiele z nich to makijażystki, wizażystki, dziewczyny, które po prostu lubią bawić się makijażem i na co dzień widzimy je w takim wydaniu. Zwracają uwagę na to, że przy takich upałach wcale nie malują się jak na instagramie, często nie malują się po prostu w ogóle i to jest świetne. 
Dla jednych to oczywiste, że makijaże na instagramie to często tylko inspiracja, pokaz umiejętności, zabawa kolorami i technikami, makijaże artystyczne, okazjonalne, niekoniecznie nadające się na co dzień, zwłaszcza latem. Ale z tego co zauważyłam, nie dla wszystkich to oczywiste i dobrze, że ktoś czasami taki temat poruszy. W social mediach obserwują nas często młode dziewczyny, które przeglądając tablicę, widzą tylko idealnie wyrównany koloryt cery, pięknie wykonturowane twarze i żadnych niedoskonałości. Pewnie większość z nas widziała właśnie takie młode dziewczyny, które próbowały podążać za insta trendami, więc dobrze jeśli dziewczyny pokazują się też bez makijażu i budują świadomość, że to nic strasznego. 

Problem zaczyna się wtedy, gdy myślenie jest wyłącznie zero jedynkowe. Jeśli ktoś nie maluje się latem, jest super, o ile jest jeszcze w stanie wypisać wszystkie swoje wady, których ma odwagę nie zakrywać. Piękne dziewczyny bez makijażu już nie są takie super, bo i tak są piękne, więc największymi bohaterkami są tylko te, które podkreślą, że są brzydkie i się nie malują. Jeżeli ktoś jednak nakłada makijaż nawet podczas upałów, to jest to już tylko wytapetowana lampucera z tynkiem na twarzy i kilogramowym workiem pudru w kieszeni na zapas. I to nie są moje słowa wymyślone dla wzmocnienia przekazu, to niestety autentyczne stwierdzenia, które część z Was pewnie też widziała. Bo przecież latem malują się tylko wytapetowane panny i instagramowe lampucery, które kreują się na ideały. Całego przekazu, który mógłby być słuszny, oczywiście nie da się wypowiedzieć normalnie i z szacunkiem, tylko naskakując i obrażając grupę, z którą się nie zgadzamy. I o to mi w tym tekście właśnie chodzi. Nie o kwestię makijażu, a o totalny brak szacunku.

Nie maluję się na co dzień. Niezależnie od tego czy mamy 40 stopni w pełnym słońcu, czy śnieg po kolana zimą. Nie czuję takiej potrzeby, jeśli wiem, że tego dnia skoczę tylko coś załatwić albo na  szybkie zakupy. Nie jestem naturalną pięknością, nie mam idealnie symetrycznej twarzy, mam za to rozszerzone pory, trochę przebarwień, a po ostatnich problemach zdrowotnych pojawiają mi się jeszcze nieprzyjaciele. Teoretycznie więc, jako ta nie malująca się, powinnam być w tej jedynej słusznej grupie ludzi, ale z drugiej strony cały czas widzicie u mnie na instagramie makijaże... No lampucera jak nic i czas chyba pomyśleć nad tym, żeby wrzucać Wam makijaże tylko zimą, bo inaczej tak jak tysiące innych dziewczyn, promuję tapetę latem i zakłamuję rzeczywistość. 
Choć mimo wszystko na co dzień się nie maluję, więc powinnam czuć się lepsza od tych w makijażu






Możecie mi wytłumaczyć kto daje komuś prawo do dzielenia ludzi na lepszych i gorszych? I to przez taką bzdurę jaką jest makijaż? Niektóre kobiety nie mają z tym problemu i to jest po prostu straszne. Wszystko jest wyłącznie czarno białe.

Przecież to co ja uważam u siebie za problemy z cerą, dla kogoś może być odległym marzeniem po długim leczeniu trądziku. Nie mierzmy ludzi swoją miarą, bo nigdy nie wiemy przez co przechodzą. Nie każdy urodził się pewny siebie, nie każdy jest jeszcze gotowy na to, żeby nie zakrywać swoich niedoskonałości, nie każdy pokonuje swoje kompleksy od razu. A niektórzy po prostu lubią się w makijażu, lubią się malować, chcą to robić codziennie też latem i nic nikomu do tego, a już na pewno nikt nie ma prawa ich obrażać i próbować wrobić w jakieś poczucie winy. Każdy zasługuje na to, żeby czuć się ze sobą dobrze i jeżeli makijaż w tym pomaga, to jest właśnie po to, żeby z niego korzystać. Może jednak to te kobiety, które poczucie własnej wartości budują na dokopaniu komuś i porównywaniu się z innymi, powinny się zastanowić nad tym czy na pewno są tak pewne siebie, jak próbują to pokazać. 

To jest niedorzeczne, że cały czas mowa tu tylko o kwestii makijażu, a odnoszę wrażenie, jakbym pisała o zbrodni... 


Chyba się wygadałam, więc jeszcze kilka słów wyjaśnienia. Mówiąc o makijażu, cały czas mam na myśli ten dostosowany do warunków na zewnątrz. Absolutnie nie jestem fanką bardzo mocnych, wielowarstwowych makijaży przy takich upałach. Sama do swoich makijaży na instagramie nakładam choćby o wiele więcej pudru, żeby do zdjęć zakryć moje rozszerzone pory i wygładzić skórę. Tylko umówmy się, że w moim przypadku to makijaże na insta, u innych choćby do sesji zdjęciowych, którymi chwalą się w grupach na facebooku. Sama z podobnych czerpię inspirację, uwielbiam oglądać ciekawe prace, zachwycać się kolorami i podglądać nowe techniki. I jeśli tylko jest okazja, to z przyjemnością maluję się właśnie tak, bo uwielbiam to robić, ale ani moje, ani 90% tych, które obserwuje w żaden sposób nie nadają się na letni dzień. Te dyskusje, które widziałam, nie dotyczyły jednak takich makijaży, a wszystkich z tymi lekkimi i dziennymi włącznie. Jedyną słuszną opcją był tam totalny brak makijażu, a cała reszta to zło w czystej postaci.

Drugą sprawą jest to, że ja też chciałabym, żeby każda kobieta mogła czuć się pewnie i pięknie również bez makijażu, ale wiem, że to nie zawsze jest łatwe. I świetne jest to, że tak wiele kobiet stara się o tym mówić, pokazywać pozytywne wzorce w czasach instagramowych trendów i budować świadomość zwłaszcza u młodych dziewczyn, że ideały z instagrama często nijak nie mają się do rzeczywistości.  Nie można tylko popadać w totalne skrajności i budować pewności siebie jednych kosztem drugich. 


Nie żyłoby się nam wszystkim o wiele prościej, gdybyśmy się po prostu szanowały, a nie tworzyły spięcia o bzdury?




Copyright © 2017 Miss Lilith