19:36:00

Co dobrego w 2017? Makijaż, instagram i kryzysy

podsumowanie 2017 roku blog shadowban

Ciężko mi określić to jaki był poprzedni rok. Dostałam małego kopa, trochę rzeczy złożyło się też na to, że wpadłam w mały kryzys, który przełożył się na funkcjonowanie bloga i instagrama, ale jednocześnie to wszystko dało mi też do myślenia i natchnęło do wprowadzania zmian, dlatego mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że to był zły rok. Był wymagający, dał mi do myślenia, przede wszystkim też popchnął mnie do założenia sobie mojego najważniejszego celu na 2018 rok, który może zmienić wiele nie tylko w moim blogowaniu ale zwłaszcza życiu osobistym. Dlatego to był dobry rok. Nie najlepszy,d ale dobry i mam nadzieję, że przyczynił się również do tego, żeby już ten nowy rok mógł stać się tym przełomowym. 

podsumowanie 2017 roku blog shadowban

CO DOBREGO?


Gdybym miała wybrać jedną rzecz, z której byłam najbardziej dumna w roku 2017, bez wątpienia będą to makijaże. Nie ich jakość i wykonanie, bo to pozostawia jeszcze bardzo wiele do życzenia i nijak mają się do tego co chciałabym tworzyć. Dumna jestem z tego, że w końcu odważyłam się udostępniać Wam swoje prace i nic tak bardzo nie zaskoczyło mnie w ubiegłym roku jak Wasz odzew na te moje makijażowe bazgroły. 
Wiele im jeszcze brakuje, przede wszystkim jakość zdjęć mnie nie zadowala, ale powoli kombinuję, próbuję dobierać inne kadry i staram się, żeby efekty były dla Was jak najlepiej widoczne. Wiem jednak, że to przede wszystkim kwestia praktyki i mam nadzieję, że w nowym roku jakość zarówno zdjęć i makijaży będzie się poprawiać. Poza tym to też pokazało mi, że zdjęcia wcale nie muszą być idealne, żeby się Wam podobały. Większość zdjęć makijaży na instagramie było robionych po prostu telefonem i odniosłam wrażenie, że tak naprawdę tylko ja widzę wszystkie niedociągnięcia i elementy do poprawy. Wasz odzew zawsze jest dla mnie niesamowicie miły i może w tym roku sama również powinnam zacząć bardziej zwracać uwagę na te pozytywne strony, zamiast tylko gonić za ideałem.

Bardzo cieszy mnie też seria z wyzwaniami makijażowymi, w których same możecie wziąć udział. Niesamowicie patrzy się na Wasze prace, a ja jestem dumna, że też po części zainspirowałam Was i zachęciłam do wspólnej zabawy. Świetnie patrzy się na tak różne i niesamowicie kreatywne podejścia do tego samego tematu.  W tym roku wyzwania na pewno będą kontynuowane i mam nadzieję, że coraz więcej z Was zdecyduje się dołączyć.

>> Jesienny smokey eye krok po kroku
>> Świąteczny cut crease krok po kroku
>> Makijaż sylwestrowy
>> Podsumowanie wyzwania makijażowego Disney

podsumowanie 2017 roku blog shadowban

INSTAGRAM, SHADOWBAN I ZWĄTPIENIE


Instagram zawsze był moim ukochanym dzieckiem. To na nim zaczynałam, to na nim mam z Wami najlepszy kontakt i tam znalazłam naprawdę wiele niesamowitych i kreatywnych ludzi. Zawsze wkładałam i wciąż wkładam w niego wiele pracy i serca, żeby funkcjonował jak najlepiej i był również dla Was miejscem, do którego będzie z przyjemnością zaglądać. Problem pojawia się wtedy, gdy pomimo starań, rozwijania się i serca, coś o co tak dbacie po prostu nie działa tak jak powinno. 

Z shadowbanem staram się funkcjonować już od marca ubiegłego roku i nie jest to łatwe. Naprawdę przykro się patrzy na to jak spadają zasięgi. Czasami ciężko wrzuca się nowe zdjęcie, cały czas z tyłu głowy mając świadomość, że pomimo starań, nie dotrze ona do nowych osób. Bo właśnie na tym polega shadowban. Zdjęcia przestają się wyświetlać pod hashtagami osobom, które jeszcze nas nie obserwując, tym samym maksymalnie ograniczając możliwość dotarcia do kogoś nowego. 
I nie chodzi tu o to, że chciałabym mieć setki tysięcy obserwacji i łapać wszystkich jak leci, żeby cyferki się zgadzały. Gdyby tak było to już dawno obserwacje bym kupiła albo skorzystała z botów, które automatycznie będą nabijać obserwacje na zasadzie F4F, masowego lajkowania zdjęć i zostawiania wybranego komentarza. Tak byłoby łatwiej, prawda? Przecież tyle kont, nawet bardzo znanych blogerek funkcjonuje właśnie w taki sposób. 

Dla mnie tym trudniej się na to patrzy, właśnie dlatego, że nigdy się nie bawiłam i nie mam zamiaru bawić się w coś takiego. Może zawiniły te same hashtagi pod zdjęciami, może ktoś często zgłaszał moje konto jako spam, nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem. Dla mnie najważniejsze jest to, że jestem pewna, że nigdy nie zrobiłam niczego co mogłoby w jakikolwiek sposób naruszyć Wasze zaufanie do mnie. To było i będzie dla mnie najważniejsze. Wszystko co robię musi bazować na tym, że możecie zaufać temu co publikuje, a nabijanie obserwacji to dla mnie zwykłe oszustwo. 

Jednak skoro nie zrobiłam nic za co możnaby mnie tak karać, to o co chodzi? Tu pojawiły się wątpliwości. Zaczęłam wątpić przede wszystkim w siebie i w to co robię, a w ubiegłym roku bardzo odbiło się zarówno na blogu jak i instagramie. Może jednak za mało się staram? Może robię złe zdjęcia? Może po prostu wszystko robię nie tak i dlatego nie mogę do Was dotrzeć? Niby cały czas wiedziałam, że to instagram mnie ogranicza, ale po takim czasie nie da się uniknąć myśli, że może jednak to ze mną jest coś nie tak. Lubię się rozwijać, każda nowa osoba, która zajrzała i została na moim instagramie, zawsze dawała mi mega kopa do działania. I nie chodzi tu o tysiące, które powinny walić do mnie drzwiami i oknami, chociaż też nie mam zamiaru ukrywać tego, że zależy mi na tym, żeby było Was coraz więcej. Chcę się rozwijać i oczywiście chcę, żeby to co robię docierało do większej liczby osób. 
Chciałabym przede wszystkim mieć poczucie, że mój rozwój zależy tylko od tego co i jak robię, a nie od algorytmów.

Kryzys zdjęciowy 


Najwięcej Waszych wiadomości zawsze dostaję odnośnie zdjęć. To naprawdę bardzo miłe, gdy ktoś chwali naszą pracę. Wiem jak duży postęp zrobiłam od początków blogowania, wiem jak dużą metamorfozę przeszły moje zdjęcia, a ich robienie było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Jednak od dłuższego czasu potrafię spędzić godziny na ustawianiu rzeczy do zdjęć, zmieniać tła, próbować innych kadrów, a w efekcie końcowym wyrzucić wszystkie, bo z żadnego nie jestem wystarczająco zadowolona. 
Po części na pewno wpływ na to miał shadowban, po części to na pewno moja ambicja. Lepsze jest podobno wrogiem dobrego i u siebie widziałam to aż za dobrze. Chciałabym, żeby moje zdjęcia były lepsze, miały lepszą jakość, lepsze kadry i w efekcie doprowadzało to do tego, że często zostawałam z niczym, bo nie byłam wystarczająco zadowolona. Ten kryzys zdjęciowy zaczął mnie naprawdę męczyć, odbiło się to i na blogu i instagramie, ale wiem, że pewnych rzeczy po prostu nie jestem w stanie przeskoczyć. Wciąż jestem zdania, że świetne zdjęcia można robić każdym sprzętem, ale w pewnym momencie spotykają nas ograniczenia. Mnie mój sprzęt zaczął blokować, ale odpuszczam. Moja ambicja i chęć dążenia do perfekcji na tym cierpi, ale wiem, że momentami nie jestem w stanie zrobić więcej i czas zacząć to akceptować. Może nowy rok przyniesie mi również nowy sprzęt i będę mogła rozwijać się bardziej. 

Póki co nie ma nic lepszego od Waszych wiadomości i komentarzy. To właśnie one dają największego kopa i motywację. Często są dla mnie bardzo wzruszające, to piękne uczucie wiedzieć, że ktoś to wszystko docenia. I to Wy jesteście powodem, dla którego wiem, że warto to wszystko robić. Zasięgi mogą spadać, instagram może mnie ograniczać, ale to właśnie w 2017 zaczęłyście do mnie częściej pisać, stałyście się bardziej aktywne, z wieloma z Was złapałam lepszy kontakt. Codziennie pokazujecie mi, że żadne shadowbany nie mogą zniszczyć tego co robię.

Dlatego bardzo Wam dziękuję za każdą prywatną wiadomość, każdy komentarz, każde serduszko, udostępnienie i niesamowite wsparcie jakie od Was dostaję <3



NIE MA TEGO ZŁEGO, CO BY NA DOBRE NIE WYSZŁO


Ale to nie tak, że pod tym względem było tylko źle. Pomimo ostatniego kryzysu, to właśnie w ubiegłym roku moje zdjęcia przeszły największą metamorfozę. W porównaniu do tego jak wyglądały na początku mojego blogowania w 2016 roku, postęp uważam na naprawdę bardzo duży i mam nadzieję, że i Wy to widzicie. Takie małe porównanie wrzuciłam Wam we wpisie na temat robienia zdjęć, więc zapraszam Was tam lub po prostu do zerknięcia na moje pierwsze posty. Chociaż są kiepskie ja też lubię czasem do nich wracać, żeby przypomnieć sobie jaką drogę już przeszłam. 
Mam swoje kryzysy, wiele rzeczy nie ułatwia mi sprawy, ale i tak jestem dumna z tego, że mimo wszystko przez ostatni rok wciąż starałam się rozwijać. 


I właśnie dlatego nie uważam, że to był zły rok. Na pewno pod względem blogowania był dla mnie trudny i postawił przede mną sporo wyzwań. Na pewno miałam wiele chwil zawahania, zwątpienia w to co i jak robię, jednak wciąż tu jestem. I pomimo wszystko czuję, że zrobiłam duże postępy i wiele się nauczyłam. Wszystkie kryzysy i utrudnienia dały mi dużą motywację do tego, żeby pomyśleć nad zmianami, zastanowić się nad tym co mogę poprawić i trochę przewartościować to co robię. 
Najważniejsze to kryzysy, potknięcia i porażki przekształcić w coś dobrego i liczę na to, że powoli będzie mi się to udawać. 

podsumowanie 2017 roku blog shadowban

CELE I POSTANOWIENIA NA 2018 ROK 


Nie robię postanowień. "Nowy rok - nowa ja" to nie dla mnie i nigdy nic z tego nie wychodzi. Natomiast mam kilka bardzo ważnych dla mnie celów, które w tym roku chciałabym zrealizować. Nie są błahe, nie będą proste i wiem, że będą wymagały ode mnie wiele pracy i może przede wszystkim samozaparcia. Nie chcę też Wam tu teraz mówić o co dokładnie chodzi, żeby nie dodawać sobie większej presji, natomiast jeżeli wszystko się uda, na pewno będziecie mogły się o tym dowiedzieć i zobaczyć efekty. 
W każdym razie rok 2018 zapowiada się dla mnie przewrotnie. 2017 nie należał do najlepszych, chociaż też nie mogę na niego tak narzekać. Mimo to liczę na to, że ten nowy rok odmieni wiele w moim życiu, bo cele, które w końcu chcę zrealizować, będą miały na nie bardzo duży wpływ. 

Poza tymi najważniejszymi celami, mam też oczywiście nadzieję na to, że wciąż będę mogła się rozwijać. Nie mam zamiaru dać się żadnym banom, zostawiam za sobą kryzysy i chcę postarać się o to, żeby zarówno blog jak i kanały w social mediach były dla Was jak najlepsze. Nic nie dzieje się od razu, natomiast w podsumowaniu roku 2018 chciałabym móc sobie powiedzieć, że dałam z siebie 100% pracy i serca, żeby rozwijać bloga. 

Ja jeszcze raz chciałam Wam podziękować za każdą aktywność i wsparcie jakie dostałam od Was przez ostatni rok. I oczywiście w tym nowym roku życzę Wam wszystkiego co najlepsze. zrealizowania każdego, nawet najbardziej błahego postanowienia i celu, który sobie postawiłyście. Niech ten rok dla każdej z Was będzie jeszcze lepszy od poprzednich. 


                           


Copyright © 2017 Miss Lilith