15:13:00

Przegląd marki SIN SKIN - Na co warto zwrócić uwagę?


Zawsze z zaciekawieniem przyglądam się nowym markom kosmetycznym, zwłaszcza jeżeli są polskie. Właśnie taką marką, która od razu mnie zainteresowała i na rynku znajdziemy ją zaledwie od kilku miesięcy, jest polska marka SIN SKIN. Wiem, że wiele z Was aktualnie poluje na promocję -55% w Rossmannie, dlatego przygotowałam Wam małe zestawienie kilku ich kosmetyków. Czy warto na coś się skusić?


kosmetyki sinskin rossmann blog opinie

Przyznam, że nie byłam zachwycona, gdy z Rossmanna zniknęła marka Dr Irena Eris. Do tamtej pory była jedyną, która rzeczywiście cenowo wychodziła świetnie przy promocji -49/-55% i dla mnie to był jedyny powód, dla którego byłam w stanie przeżyć wtedy te cyrki przy półkach. Z drugiej strony absolutnie się nie dziwię, że marka zdecydowała się wycofać z drogerii, nigdy tam tak naprawdę nie pasowała. 

Za to w tym samym czasie do Rossmanna zawitała zupełnie nowa marka, a wraz z nią światełko nadziei na to, że może jednak w tej drogerii będzie można znaleźć coś ciekawego. Nie twierdzę, że reszta jest zła, ale wiecie... Tanie marki, które znajdziemy tylko tam, wypuszczą czasem perełki, ale dla mnie to trochę mało, za to Revlon, Loreal, Maybelline itp. mają tam tak kosmiczne ceny, że online kupię większość można kupić taniej niż na słynnej przecenie. Cóż, Rossmann zdecydowanie nie jest moją ulubioną drogerią. 

Z tym większym zaciekawieniem sięgnęłam po Sin Skin. W między czasie dostałam też przesyłki PR z ich kosmetykami, więc miałam fajną okazję do tego, żeby sprawdzić dla Was coś więcej.

SIN SKIN - MUST HAVE MINERAL BLUSH POWDER mineralny róż sinskin blog opinie

SIN SKIN - MUST HAVE MINERAL BLUSH POWDER

Wypiekany róż mineralny - 032 Loved

Uwielbiam efekt zdrowej, wypoczętej i rozświetlonej cery. Delikatnie zaróżowione policzki od razu nadają dziewczęcego uroku, a taki efekt jest u mnie wiosną i latem najbardziej pożądany. I właśnie świeżość i subtelny blask, które tak bardzo lubię, nadaje ten róż. To lekki, jasnoróżowy odcień z brzoskwiniową nutą i delikatną, złotą poświatą. Pięknie odbija światło i jeśli ktoś nie lubi zbyt mocnego rozświetlenia na twarzy, ten róż w zupełności powinien wystarczyć bez dodatkowego dokładania rozświetlacza. 
  
Róż ma także bardzo delikatne drobinki. Mi to akurat nie przeszkadza, na twarzy nie są jakoś wyraźnie widoczne, chociaż moim zdaniem są mimo wszystko tu zbędne. Widać, że to nie tylko one odpowiadają za to piękne odbicie światła, a jednak nie każdy za drobinkami w takich produktach przepada. Nie ma co się obawiać efektu kuli dyskotekowej, są naprawdę delikatne, ale przed zakupem zwróćcie na to uwagę. W Rossmannie są dostępne wszystkie testery, więc bez problemu sprawdzicie czy na pewno odpowiada Wam taki efekt. 

Cena: 74,99 zł / cztery odcienie do wyboru

SIN SKIN - MUST HAVE MINERAL BLUSH POWDER mineralny róż sinskin blog opinie
SIN SKIN - METTALIC LOOSE EYESHADOW metaliczny cień sypki blog opinie

SIN SKIN - METTALIC LOOSE EYESHADOW

Metaliczny sypki cień do powiek - 330 Conquest

Co za błysk! To była miłość już od pierwszego swatcha i nie mogło być inaczej. Moja srocza dusza nie potrafiłaby się oprzeć temu cudeńku, zamkniętemu w niepozornym słoiczku. 

Cień nie jest całkowicie suchy, stąd jego konsystencja, którą możecie zobaczyć wyżej. Wygląda jakby był dość grubo zmielony, ale tylko pozornie. Jest perfekcyjnie drobno zmielony, a zbiera się w takie maleńkie grudki właśnie dlatego, że nie jest przesuszony, a w składzie ma silikon. Rozprowadza się przy tym jak marzenie, jedno pociągnięcie i powstaje cudownie gładka, przepięknie błyszcząca tafla. 
Taki odcień powinien znaleźć się w każdej kosmetyczce. Cudownie wygląda na całej powiece jeśli ktoś lubi dużo błysku, do uwypuklenia środka powieki w makijażach spotlight, w kąciku oka, a także jako rozświetlacz. Jako rozświetlacz może nie na co dzień, bo błysk jest naprawdę intensywny, ale na wieczory, imprezę czy specjalne okazje będzie pasować świetnie. 

I właśnie za to uwielbiam ten cień. Daje duże pole do popisu, dla mnie jest wielofunkcyjny i wygląda po prostu przepięknie. Nie jest też tak jasny jak to widzicie niżej. To bardzo delikatny beż ze srebrno - złotą poświatą,  ale tak mocno odbija światło, że na zdjęciu wyszedł o wiele jaśniej. Na końcu wpisu znajdziecie jeszcze jeden swatch.

Cudowny produkt, na pewno będę do niego wracać i na pewno sprawdzę również inne kolory.


Cena: 54,99 zł / cztery odcienie do wyboru

SIN SKIN - METTALIC LOOSE EYESHADOW metaliczny cień sypki blog opinie
SIN SKIN - MUST HAVE BROW PENCIL automatyczna kredka do brwi blog opinie

SIN SKIN - MUST HAVE BROW PENCIL

Automatyczna kredka do brwi - 113 Irony

Zaraz po przepięknym sypkim cieniu, kredka do brwi Sin Skin to mój największy ulubieniec marki. I  ta kredka sprawdza mi się równie dobrze co Graphic Brows Zoevy. Tylko uwaga, kredka Zoeva jest tańsza. Dlatego tym bardziej SinSkin polecam się przyjrzeć właśnie przy -55%. Wtedy kredka wyjdzie za około 22,50 zł, co dla mnie jest świetną ceną za ten produkt, a do Zoevy nie każdy ma dostęp stacjonarnie, żeby nie dopłacać dodatkowo za wysyłkę. 

Ale wróćmy do samej kredki. Jest idealnie cienka i odpowiednio twarda, żeby móc precyzyjnie zaznaczyć brwi, a nawet dorysować pojedyncze włoski. Ja bardzo lubię taką twardość, bo przez to mam o wiele większą kontrolę nad efektem jaki chcę uzyskać, natomiast jeśli ktoś woli bardzo miękkie, mocno woskowe kredki do brwi, które dają bardziej "rozmyty" efekt, ta może okazać się zbyt twarda. 

Kredka jest świetna do codziennego, szybkiego makijażu, dla osób, które lubią podkreślone, ale nie wyrysowane brwi i tych, które nie mają jeszcze wprawy w ich malowaniu. Jej twardość i pigmentacja nie pozwoli zrobić sobie nią krzywdy, a spiralka bez problemu pomoże wyczesać nadmiar produktu z włosków. 
Do tego jest wodoodporna i bez problemu utrzymuje się w nienaruszonym stanie aż do zmycia. 


Cena: 44,99 zł / cztery odcienie do wyboru

kosmetyki sinskin rossmann blog opinie
SIN SKIN - MUST HAVE MINERAL HIGHLIGHTER rozświetlacz mineralny blog opinie


SIN SKIN - MUST HAVE MINERAL HIGHLIGHTER

Wypiekany rozświetlacz mineralny - 042 Delightedness


Błysk, błysk, błysk! Kto kocha rozświetlacze tak samo mocno jak ja? Nieważne czy to mocna tafla na wieczór, czy subtelne rozświetlenie na dzień, makijaż i rozświetlacz to u mnie nierozrywalne połączenie. 
To wypiekane cudeńko, którego już sama faktura mnie urzekła, jest kosmetykiem, którym można uzyskać zarówno delikatne, codziennie rozświetlenie, ale i mocniejszą taflę na wieczór. Spokojnie można budować jego intensywność, pięknie wygląda również nałożony na mokro, choć dla mnie jest  niestety odrobinę zbyt ciemny, żebym mogła nałożyć go więcej lub w taki sposób. To mi jednak nie przeszkadza, bo bardzo mi się podoba delikatny efekt jaki daje w ciągu dnia. Jeśli natomiast macie odrobinę ciemniejszą karnację i lubicie rozświetlacze w odcieniach złota, to ten powinien się Wam spodobać. Równie pięknie wygląda również użyty jako cień do powiek. 
Tylko uwaga, podobnie jak mineralny róż ten kosmetyk również ma bardzo delikatne drobinki, więc koniecznie sprawdźcie tester i upewnijcie się, że Wam to nie przeszkadza.

Za to ja na pewno bliżej przyjrzę się również jaśniejszemu odcieniowi. 


Cena: 84,99 zł / cztery odcienie do wyboru

SIN SKIN - MUST HAVE MINERAL HIGHLIGHTER rozświetlacz mineralny blog opinie
SIN SKIN - MUST HAVE EYELINER PENCIL eyeliner w pisaku sinskin blog opinie


SIN SKIN - MUST HAVE EYELINER PENCIL 

Eyeliner w pisaku - 212 Cobalt


Kto z Was lubi kolorowe kreski? Ja na pewno, ale ten eyeliner mnie niestety nie zachwycił. Wiem, że po części to kwestia koloru, który nie do końca mi odpowiada. Może gdyby był bardziej intensywny i ciekawszy, podeszłabym do niego nieco inaczej, ale odcień wydaje mi się bardzo płaski, nijaki i za każdym razem kojarzy mi się granatowym markerem. Chociaż to tylko kwestia gustu, więc z pewnością niejednej z Was by się spodobał.
Jednak również jego pigmentacja pozostawia trochę do życzenia. Do wydobycia pełni jego koloru musiałam poprawiać namalowaną kreskę, do tego miałam czasami wrażenie, że przy kolejnej warstwie aplikator zabiera trochę koloru z dołu.

Za to bardzo podoba mi się precyzyjny i odpowiednio elastyczny aplikator oraz opakowanie z antypoślizgową powłoką w miejscu uchwytu. Bardzo dobrze leży w dłoni, wygodnie się nim pracuje i ze względu na to, na pewno dam mu jeszcze szansę, ale tym razem w czarnym, klasycznym kolorze.


Cena: 48,99 zł / cztery odcienie do wyboru

kosmetyki sinskin rossmann blog opinie
SIN SKIN - MUST HAVE LIP STICK kredka do ust sinskin blog opinie

SIN SKIN - MUST HAVE LIP STICK

Wodoodporna, mocno kryjąca kredka do ust - 512 Pinched

Jeśli czytacie i obserwujecie mnie dłużej, pewnie wiecie, że nie jestem największą fanką jakichkolwiek pomadek, ale masełkowata konsystencja tej kredki urzekła nawet mnie. Cudownie i bezproblemowo sunie po ustach, a jej krycie jest naprawdę rewelacyjne. Jedno pociągniecie wystarcza, żeby kolor był równomiernie rozłożony, a forma kredki pozwala precyzyjnie wyrysować usta. Ode mnie bardzo duży plus dla marki za to, że do każdej kredki jest dołączona temperówka. Nie wiem jak Wy, ale ja gubię je w tempie ekspresowym albo nigdy nie mogę znaleźć odpowiedniej do grubszych kredek, a tu pomyśleli również o tym. 

Kredka rzeczywiście jest wodoodporna, gdy zastyga nie ruszają jej już żadne napoje. Bez problemu przetrwała też lekkie posiłki i przekąski, pokonał ją już tylko tłusty obiad, ale to nie jest ani dziwne ani nieprzewidywalne. Choć nawet wtedy po wewnętrznej stronie ust zjadała się bardzo ładnie i równomiernie, wciąż wyglądała na tyle estetycznie, że nie byłoby wielką tragedią, nie móc jej  od razu poprawić.

Dla mnie akurat ten kolor jest o wiele zbyt intensywny, nie jestem fanką pomadek właśnie dlatego, że kiepsko się czuję w mocniejszych kolorach, ale mam na oku ładny, brudny róż 511 Mauved i chyba się na nią skuszę, bo konsystencja tej kredki naprawdę bardzo mi się spodobała.


Cena: 44,99 zł / sześć odcieni do wyboru

kosmetyki sin skin rossmann promocja -55% blog opinie
SIN SKIN - ONE & ONLY MUST HAVE LENGTHENING MASCARA blog opine

SIN SKIN - ONE & ONLY MUST HAVE LENGTHENING MASCARA

Maskara wydłużająca rzęsy - Black

 Ta maskara jest u mnie od niedawna, ale zaskoczyła mnie tym jak dobrze zachowuje się już teraz. Wiecie, bardzo wiele tuszy potrzebuje trochę czasu zanim będzie można uzyskać nimi naprawdę dobry efekt. W tym przypadku nie mam na co narzekać, a to też dobrze wróży na przyszłość.
Klasyczna szczoteczka maskary bardzo dobrze rozdziela i wydłuża rzęsy, spokojnie można również dołożyć drugą i trzecią warstwę bez obaw o grudki czy sklejanie się rzęs. Widać, że jest jeszcze dość rzadki, ale nigdzie mi się w ciągu dnia nie odbijał, nic się nie osypywało. Póki co jestem bardzo zadowolona, ale dam mu jeszcze trochę czasu aż "dojrzeje" i zrobię Wam za jakiś czas aktualizację na jego temat. 


Cena: 64,99 zł 

SIN SKIN - BLUE OBSESSION MUST HAVE COLOR MASCARA

Pogrubiający, wydłużający i podkręcający tusz do rzęs - Dark Blue

Tu dla kontrastu już tak zadowolona nie jestem. Tusz od początku był bardzo gęsty, a w połączeniu z silikonową szczoteczką o bardzo krótkich wypustkach, nie aplikuje mi się go najlepiej. Chociaż ja też ogólnie nie jestem największą fanką tego typu szczoteczek w maskarach. Pierwsza warstwa wygląda bardzo dobrze, tusz wyraźnie pogrubia rzęsy, za to schody zaczynają się przy drugiej, gdy chciałam wzmocnić efekt. Tu już lubiły powstawać małe grudki i i musiałam poświęcić chwilę, żeby dobrze wyczesać rzęsy. Natomiast myślę, że jeżeli ktoś lubi silikonowe szczoteczki i jest przyzwyczajony do gęstych, pogrubiających tuszy, to przy raczej też nie będzie narzekać. Na pewno nie zauważyłam tu też wydłużenia i podkręcenia rzęs, ale w tym temacie moje krótkie i dość proste rzęsy są dość oporne.   Na te efekty przy zakupie bym za bardzo nie liczyła, tusz jest przede wszystkim pogrubiający. 

Za to całkiem podoba mi się kolor. W świetle dziennym niemal niczym nie różni się od zwykłych czarnych tuszy. Za to pod słońce i w mocniejszym sztucznym świetle, widać tę ciemno granatową poświatę i wygląda to bardzo przyjemnie. Dla mnie może nie na wszystkie rzęsy, też przez wzgląd na to jak się zachowuje, ale na dolne rzęsy, gdzie wystarczy mi jedna cieniutka warstwa na pewno będę po niego czasami sięgać. 


Cena: 64,99 zł

SIN SKIN - BLUE OBSESSION MUST HAVE COLOR MASCARA blog opinie
SIN SKIN - MUST HAVE TRUE LUMINOUS FOUNDATION podkład rozświetlający blog opinie

SIN SKIN - MUST HAVE TRUE LUMINOUS FOUNDATION 

Rozświetlający podkład z SPF 30 - C10 Light Nude

Rozświetlający podkład był pierwszym kosmetykiem marki, który testowałam, jest ze mną od kilku miesięcy i to na pewno nie będzie ostatnia buteleczka, którą wykorzystam. Może po moich makijażach tego nie widać, zresztą często na instagramie widzę zdziwienia jeśli wspominam, że na co dzień nie maluję się w ogóle, ale to prawda. Pracuję w domu i nie widzę potrzeby malowania się na spacer czy do sklepu. Oczywiście na potrzeby zdjęć czy na większe wyjścia lubię mocniejsze, bardziej kryjące podkłady, żeby cera wyglądała naprawdę dobrze, natomiast jeśli już czasami pomaluję się na co dzień, to stawiam na lekkie i rozświetlające podkłady lub kremy BB, które wyrównają kolor, zakryją drobne przebarwienia i ujednolicą cerę. 
Takim podkładem jest właśnie rozświetlający SinSkin. Daje średnie krycie, jest lekki, bardzo ładnie stapia się ze skórą, nie podkreśla suchych skórek i moich rozszerzonych porów, nie przesusza i nie ściąga suchej skóry. Bez problemu utrzymuje się u mnie cały dzień, po kilku godzinach delikatnie ściera mi się na nosie i zbiera przy noskach okularów, ale bez lepszego przygotowania tych miejsc, dzieje się tak u mnie z absolutnie każdym podkładem. Na nosie głównie dlatego, że nijak nie mogę się oduczyć poprawiania tam okularów, więc to też nie jest wina samego podkładu tylko jego mechaniczne naruszenie. 
Na pewno nie jest to kosmetyk do zadań specjalnych, czasami potrzebuję mocniejszego krycia, ale właśnie w takim codziennym, lżejszym makijażu, sprawdza mi się świetnie. 

W kwestii podkładów marka ma również u mnie duży plus za podział kolorystyczny. Mój odcień to też jeden z jaśniejszych drogeryjnych podkładów, dla mnie minimalnie zbyt ciemny bez kropelki białego miksera, ale i tak jest o wiele lepiej niż w większości przypadków. Mam też nadzieję, że SinSkin jako wciąż bardzo młoda marka będzie się w tym kierunku rozwijać i może z czasem wprowadzi więcej odcieni, w tym jeszcze jeden jaśniejszy. 


Cena: 73,99 zł / sześć odcieni do wyboru

kosmetyki sin skin rossmann -55% promocja blog opinie
kosmetyki sinskin rossmann -55% promocja blog opinie

Miałyście już okazję przetestować kosmetyki SIN SKIN? A może znalazłyście coś na co będziecie chciały zapolować w trakcie promocji -55% w Rossmannie? 

Nie jestem wielką fanką tej akcji, ale marka jest dostępna wyłącznie w tej drogerii, więc to rzeczywiście fajna okazja, żeby upolować coś  ciekawego w dużo niższej cenie. Koniecznie przyjrzyjcie się zwłaszcza temu przepięknemu cieniowi, gdybym miała wybrać coś z całego zestawienia, to on jest moim absolutnym must have w kosmetyczce. 

Dajcie mi koniecznie znać jeśli macie swoje typy, na które koniecznie powinnam zwrócić uwagę!


                           

INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith