17:27:00

Jesienna pielęgnacja w letnich zapachach z Bielendą


Jesień rozgościła się już u nas na dobre. Za to mam dziś dla Was kilka kosmetyków marki Bielenda, które nie tylko zadbają o skórę, ale swoimi zapachami dodadzą nieco letniego i egzotycznego klimatu w te deszczowe i chłodne dni. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdziły się u mnie, zapraszam do czytania ;)




Bielenda olejek do ciała kokosowy monoi de thaiti blog opinie

BIELENDA, OLEJEK DO CIAŁA REGENERUJĄCY MONOI DE TAHITI & ODŻYWCZY KOKOSOWY


Po mojej bardzo udanej przygodzie z multifazowymi olejkami do ciała Bielendy, o których mogłyście przeczytać już w zeszłym roku, byłam naprawdę ciekawa jak sprawdzą te wersje. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jestem ogromną fanką wszystkiego co pachnie kokosowo i egzotycznie. Zresztą te z Was, które czytają mnie dłużej, pewnie już dobrze wiedzą, że jestem strasznym leniwcem jeśli chodzi o pielęgnację ciała i zazwyczaj to właśnie zapach decyduje o tym czy będę chętniej sięgać po tego typu produkty. 
Tutaj pod względem zapachów się nie zawiodłam i oba bardzo mi się podobają. Natomiast o dziwo, o wiele bardziej spodobała mi się egzotyczna wersja olejku Monoi de Tahiti. Jest dużo bardziej intensywny i w przeciwieństwie do wersji kokosowej, długo utrzymuje się na skórze. Kokosowy pachnie obłędnie tuż po nałożeniu na skórę, nie jest to typowy zapach kokosa, bardziej porównałabym go do jakiegoś słodkiego, kokosowego drinka, ale niestety ulatnia się bardzo szybko i już po chwili za skórze nie czuć go prawie wcale. 

Za to pod względem działania, oba olejki wypadły tak samo dobrze. Bardzo lubię formę olejków w pielęgnacji ciała, zwłaszcza kiedy do tego mają taki wygodny aplikator jak tutaj. 
Przede wszystkim zaskoczyło mnie to, jak szybko te kosmetyki się wchłaniają. Do rozprowadzenia na ciele wystarcza naprawdę niewielka ilość i olejki wchłaniają się naprawdę błyskawicznie, nawet przy pierwszym użyciu sprawdzałam opakowania, żeby sprawdzić czy nie są to suche olejki. Dopiero przy nieco więcej ilości na skórze zostaje delikatna warstwa kosmetyku, ale jest bardzo aksamitna i nie ma tu mowy o tym, żeby się kleiła czy sprawiała inne problemy. 
Obie wersje świetnie wygładzają skórę. Na początku odpowiednie dla mnie nawilżenie utrzymywało się bez problemu do kolejnego użycia, a po około trzech tygodniach regularnego stosowania, nie czułam już potrzeby sięgania po olejek codziennie. Przy tak lekkiej i szybko wchłaniającej się konsystencji, byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona efektami. 

SKŁADY:


♦ MONOI DE TAHITI
Glycine Soja (Soybean) Oil, Ethylhexyl Stearate, Cyclopentasiloxane, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Gardenia Tahitensis Flower, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Tocopherol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Beta-Sitosterol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Propylene Glycol, Parfum (Fragrance), Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin, Limonene, Linalool, Produkt zawiera 2% oryginalnego olejku Monoi de Tahiti

♦ KOKOSOWY
Glycine Soja (Soybean) Oil, Ethylhexyl Stearate, Cyclopentasiloxane, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Tocopherol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Beta-Sitosterol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Propylene Glycol, Parfum (Fragrance), Benzyl Alcohol.



Bielenda olejek w kremie do ciała kokosowy blog opinie

BIELENDA, KOKOSOWY OLEJEK W KREMIE BODY BOOSTER


Jak pisałam wcześniej, uwielbiam kokosowe kosmetyki, ale tutaj jest dla mnie naprawdę bardzo słabo wyczuwalny. Dla mnie olejek ma kremowy, bardzo neutralny zapach, spod którego wydobywa się bardzo delikatna i szybko ulatniająca się kokosowa nuta. Zapach mnie nie zachwycił, ale olejek całkowicie wynagradza to działaniem. 
Przede wszystkim byłam tu bardzo ciekawa jaką konsystencję może mieć olejek w kremie. I to po prostu dość gęsty balsam, chociaż jest w nim wyraźnie wyczuwalna tłusta, olejowa warstwa. I nic dziwnego, bo kosmetyk faktycznie już na drugim miejscu w składzie ma olej kokosowy, który moja skóra uwielbia, a na trzecim olej babassu. Za to zaskoczyło mnie to jak szybko wchłania się ten olejek. Po aplikacji, na ciele pozostaje tylko bardzo lekka i przyjemna warstwa, która znika po około piętnastu minutach. 
Kosmetyk bardzo dobrze radził sobie z nawet bardziej suchymi i problematycznymi miejscami. Świetnie wygładza, nawilżenie utrzymuje się naprawdę długo. Pod względem zapachu zdecydowanie przegrywa z olejkami, które pokazywałam Wam wyżej, ale pielęgnacyjnie wypadł u mnie lepiej. 
A czy ujędrnia... Moim zdaniem same kosmetyki takiego efektu nie zagwarantują. Natomiast pewnie jest to, że dobrze nawilżona i odżywiona skóra już wygląda o wiele lepiej.

SKŁAD:


♦ KOKOSOWY OLEJEK W KREMIE
Aqua (Water), Cocos Nucifera Oil (Coconut), Orbignya Oleifera Seed Oil, Glycerin,Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Ceterareth-18, DImethicone, Tocopherol, Ascorybyl Palmitate, Squalene, Lecithin, Sodium Polycrylate, Beta-Sitosterol,Propylene Glycol, Hydrogenated Vegetable Glycerides, Disodium EDTA, Phenoethanol, Methylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantion, Parfum (Fragrance), Benzyl Alcohol.


Bielenda jelly mask żelowa maseczka blog opinie

BIELENDA, ŻELOWE MASECZKI JELLY MASK - HYDRO BOOSTER & MATT BOOSTER


Tu od razu Wam powiem, że różową wersję kupuję regularnie odkąd pojawiła się w sprzedaży i będę kupować ją nadal, żeby tylko znów poczuć jej zapach. Nawilżenie nie jest fenomenalne i mam maseczki, które pod tym względem sprawdzają się dużo lepiej, ale ten zapach i fajna konsystencja aż się same proszą o to, żeby po nią sięgać. A z taką konsystencją się jeszcze nie spotkałam, to forma takiej bardzo rzadkiej galaretki. Łatwo się nakłada, ja zwykle robię to na dwa razy, czekając aż pierwsza warstwa się wchłonie i dopiero dokładając resztę. Tak jak już wspominałam, to nie jest najlepiej nawilżający produkt jaki miałam, ale i tak sprawdza się bardzo fajnie. Może nie do zadań specjalnych, gdy moja cera wymaga więcej, jednak jako codzienna maseczka jest w sam raz i na pewno wciąż będę do niej wracać. 

O wersji dla cery tłustej wiele Wam nie powiem, bo nie mam problemów z przetłuszczaniem cery, więc nie mogę powiedzieć czy rzeczywiście matuje. Natomiast do niej również czasami wracam, ponieważ całkiem fajnie zwęża rozszerzone pory, a przy tym nie wysusza i nie ściąga mi cery. 

SKŁADY:


♦ MATT BOOSTER
Aqua (Water), Glycerin, Sorbitol, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Citric Acid, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil,Maltodextrin, Carbomer, Polysorbate 20, Potassium Hydroxide, Phenoxyethanol Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, CI 19140, CI 14700.

♦ HYDRO BOOSTER
Aqua (Water), Panthenol, Rosa Damascena Flower Water, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed Corallina Officinalis Extract, Eutrepe Oleracea (Assai) Fruit Extract, Gluconolactone, Calcoium Gluconate, Carbomer, Maltodextrin, Polysorbate 20, Potassium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), CI 17200.


>> Bielenda, Linia Carbo Detox
>> Bielenda, Balsamy brązujące Magic Bronze
>> Bielenda, Bazy pod makijaż w kulkach
>> Bielenda, Linia Neuro Glicol + Wit. C


Miałyście już okazję używać któregoś z tych kosmetyków? Dajcie koniecznie znać jak sprawdziły się u Was ;)


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z NOWYMI POSTAMI!

                        


INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith