15:56:00

Jak robić dobre zdjęcia na bloga i instagram? Kilka prostych zasad może Ci w tym pomóc.

Zwłaszcza na instagramie bardzo często dostaję od Was pytania o to jak robię swoje zdjęcia. Jakiś czas temu opublikowałam post o moim zdaniem najlepszych aplikacjach do obróbki zdjęć na telefon, a dziś postanowiłam kontynuować temat i mam dla Was kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę podczas robienia zdjęć. Pokazałam też mój mały postęp, więc jeśli macie ochotę pośmiać się z moich początków, dobrnijcie do końca ;)




NATURALNE ŚWIATŁO

Często dostaję pytania o swoje zdjęcia i jednym z najczęściej zadawanych jest to czy używam lamp. Używam. Rzadko i niezbyt chętnie sięgam po softboxa, tylko gdy jest naprawdę ciemno i muszę doświetlić zdjęcia. Jednak nigdy nie jest to moje główne źródło światła. Najlepsze jest światło naturalne i mam wrażenie, że część pytających nie jest zadowolona z takiej odpowiedzi. Na pewno łatwiej byłoby znaleźć prostą receptę na piękne zdjęcie i kupić konkretną lampę, która zagwarantuje świetny efekt. I po części tak jest, ale jednak ustalmy, że zdecydowana większość z nas zdjęcia na bloga czy instagram robi w warunkach domowych i mało kto jest w stanie pozwolić sobie na stworzenie profesjonalnego studia. 
Wystarczy okno. Przejdźcie się po swoim domu i sprawdźcie gdzie światło jest najlepsze. U mnie w domu jest niestety dość ciemno i teraz wszystkie zdjęcia robię na swoim łóżku pod oknem, ale wiosną i latem często po prostu wychodziłam z domu, żeby zrobić zdjęcia na zewnątrz. 
Nie róbcie też zdjęć w ostrym świetle, które pada bezpośrednio na fotografowane miejsce. Cieniami można się bawić, takie gry światła potrafią wyglądać naprawdę świetnie i nadać zdjęciu ciekawego klimatu, ale ja osobiście wychodzę z założenia, że żeby łamać zasady trzeba je najpierw dobrze znać. Cienie na zdjęciu mogą robić efekt wow, albo wyglądać po prostu nieestetycznie. W przypadku kosmetyków takie ostre światło może też przekłamywać efekt. W końcu na co dzień też raczej nie oglądamy produktów w ostrym słońcu, prawda? 
Jeśli słońce wpada Wam przez okno, a nie macie firanek czy przepuszczających światło rolet/żaluzji, wystarczy, że na czas robienia zdjęć zasłonicie je lekkim, białym materiałem, który zmiękczy światło. 


BLENDA I STATYW


Blenda powinna stać się Waszym najlepszym przyjacielem. Robiąc zdjęcia przy oknie, mamy jedno żródło światła, które pada z jednej strony. Blenda to prosty i genialny gadżet, który pozwoli odbić światło z drugiej strony i równomiernie oświetlić fotografowane miejsce. Wierzcie mi, różnica potrafi być naprawdę ogromna, a zdjęcie od razu robi się jaśniejsze. Blendę możecie kupić już za około 30/40 złotych na Allegro. A jeśli nie chcecie jej kupować, możecie zrobić swoją i ja bardzo długo korzystałam właśnie z takiej domowej. U mnie był to po prostu kawałek dykty, który okleiłam zwykłą folią aluminiową. Trzeba było ją co prawda co jakiś czas wymieniać, ale i tak sprawdzała się dobrze. A już na pewno dawała lepszy efekt na zdjęciach niż jej kompletny brak. 

Statyw nie jest konieczny, ale zwłaszcza jesienią i zimą, gdy światło jest bardzo kiepskie, potrafi uratować zdjęcia. Przy dobrym świetle nie ma problemu, bo czas naświetlania może być bardzo krótki i nie ma obawy, że zdjęcie będzie poruszone. Dużo łatwiej będą mieć też ci, których aparaty mają wysokie użyteczne ISO. Ja do nich niestety nie należę i u mnie na zdjęciach momentalnie wychodzą straszne szumy. Dlatego właśnie statyw w tym okresie jest u mnie bardzo przydatny. Nawet przy długum czasie naświetlania, nie muszę martwić się o to, że zdjęcie będzie poruszone i nieostre, bo minimalnie zadrży mi ręka. 


PROGRAMY DO OBRÓBKI + RAW


Każde, nawet najlepsze zdjęcie wymaga choćby minimalnej obróbki w programie graficznym. Już lekkie podciągnięcie kontrastu, rozjaśnienie ciemniejszego zdjęcia i podkręcenie kolorów, potrafią zrobić ogromną różnicę. I nie trzeba tu od razu inwestować w abonament na pakiet Adobe. Ja wciąż obrabiam swoje zdjęcia w darmowym Capture One 10 i Gimpie. W końcu na pewno zdecyduje się na Lightroom i Photoshopa, ale póki co jakoś radzę sobie z tym co mam i wiem, że z darmowych narzędzi można wyciągnąć naprawdę dużo. 
Jednak, żeby móc wyciągnąć ze zdjęcia co się tylko da, najlepiej robić je w formacie RAW. Ja strasznie długo się go bałam, zresztą tak samo jak trybu manualnego w lustrzance. RAW jest wybawieniem nawet dla za ciemnych i dość kiepskich zdjęć. Oczywiście obróbka nie jest w stanie naprawić wszystkiego i złe zdjęcie to wciąż złe zdjęcie, ale ten format pozwoli Wam na o wiele większą obróbkę bez znacznej utraty jakości. Jeśli swoje zdjęcia robicie aparatem i w formacie jpg, spróbujcie się przestawić na RAWy, przy obróbce naprawdę zauważycie różnice. 

Ale ze zdjęć robionych telefonem również można wyciągnąć wiele w trakcie obróbki. O robieniu zdjęć telefonem na pewno pojawi się jeszcze osobny post, ale już teraz odsyłam Was do starszego postu o najlepszych aplikach do obrabiania na telefon. Naprawdę warto zapoznać się z nimi bliżej i trochę pobawić się przy zdjęciach.



DODATKI I TŁA DO ZDJĘĆ


Tu kwestia jest bardzo indywidualna. Niektórzy lubią skomplikowane i rozbudowane kompozycje przy zdjęciach, inni totalny minimalizm. U mnie kompozycja leży totalnie i przyznaję to bez bicia, ale próbuję jakoś starać się o to, żeby zdjęcia były trochę ciekawsze i miłe dla oka. Wspomnieć chciałam tutaj o tym tylko dlatego, że wiem o tym, że zwłaszcza tła czasami stanowią problem, albo panuje przekonanie, że swoje kosztują i stworzenie fajnej kompozycji wiąże się z kosztami. Nie każdy musi też chcieć inwestować w dodatki i tła, co całkowicie rozumiem. Rozejrzyjcie się w swoim otoczeniu. Może macie w domu ciekawe panele albo płytki, ładne obrusy, zasłony, pościel, podkładki, na których możecie zrobić zdjęcie. Ostatnio moim ulubionym tłem do zdjęć jest stary, biały obrus, który uratowałam przed wyrzuceniem. Metr ciekawej okleiny kupicie już od kilku do kilkunastu złotych w każdym markecie budowlanym. A może wystarczy biały i kolorowy brystol ze sklepu papierniczego za 3 złote? Wystarczy trochę ruszyć głową i na pewno bez żadnych albo minimalnymi kosztami znajdziecie w swoim otoczeniu rzeczy, które nadadzą zdjęciom charakteru. 


WŁASNY STYL I PRZYJEMNOŚĆ Z ROBIENIA ZDJĘĆ


Nie wiem jak Wy, ale ja przeglądając swoje zdjęcia zwłaszcza na instagramie, bardzo dobrze widzę, przy których zdjęciach miałam gorszy dzień albo po prostu najzwyczajniej nie chciało mi się ich robić. Zdarza mi się to naprawdę rzadko, ale jednak są momenty, gdy kompletnie nie mam głowy do zdjęć, może jestem chora i nie mam siły na siedzenie przy aparacie, ale chcę się z Wami czymś podzielić. To naprawdę widać, gdy zdjęcia są robione na siłę. Nie uważam, że każdy musi kochać robić zdjęcia. Ja przy nich dobrze spędzam czas i relaksuję się, gdy je robię, ale nie wszyscy muszą mieć tak samo. Uważam jednak, że warto znaleźć w tym trochę przyjemności. Jeśli nie przy samej czynności, to myśląc o tym co i w jaki sposób chcemy przekazać czytelnikom/obserwatorom poprzez nasze zdjęcia. Zdjęcie zrobione z przyjemnością zawsze będzie lepsze niż to robione na siłę i byle tylko skończyć. To niestety widać. Ale jeśli ktoś naprawdę nie lubi robić zdjęć, to może nie warto się zmuszać, tylko skorzystać z nawet tych darmowych banków zdjęć? 

Znalezienie własnego stylu nigdy nie jest łatwe. Mi po tylu miesiącach wciąż się to do końca nie udało, ale mam nadzieję, że z czasem nadejdzie ten moment, gdy będę mogła powiedzieć, że naprawdę mam swój styl. Nie ma złotego środka, trzeba kombinować, próbować i powoli dojść do tego z czym czujemy się najlepiej, i co w pewien sposób pokazuje nas samych. Kopiowanie rzadko kończy się dobrze. Tak jak w życiu nie staniemy się kimś innym, tak samo nawet idealnie odwzorowane zdjęcia i kompozycje innych, nie wyjdą dobrze. I nie mam tu absolutnie na myśli inspirowania się. Instagram czy Pinterest to prawdziwe kopalnie inspiracji. Warto podpatrywać, uczyć się, znajdować ciekawe rozwiązania w fotografii, obserwować jak robią to inni. Ale inspirowanie się pracami innych to nie kopiowanie jeden do jeden i o tym warto pamiętać. 


TO NIE SPRZĘT ROBI ZDJĘCIA


Ok, to stwierdzenie zawsze wydaje mi się trochę na wyrost, ale coś w tym jest. Oczywiście, świetny i drogi sprzęt daje o wiele większe możliwości i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Tylko co nam da drogi i najlepszy sprzęt, jeśli zdjęcia wciąż będą cykane od niechcenia w trybie automatycznym? To już lepiej zostać przy smartfonie z dobrym aparatem i nałożyć gotowy filtr z instagrama. Nie jestem fotografem i jeszcze bardzo daleka droga przede mną zanim będę mogła szczerze powiedzieć, że jestem naprawdę zadowolona z moich zdjęć. Ale niżej pokażę Wam trzy zdjęcia. Dwa zrobione dokładnie tym samym aparatem i obiektywem, pierwsze to jednocześnie pierwsze jakie wrzuciłam na bloga, drugie pochodzi z jednego z ostatnich wpisów, a trzecie jest z instagrama zrobione telefonem. Również główne zdjęcie w tym wpisie zostało wykonane właśnie telefonem.

Od początku mojego blogowania używam tego samego aparatu i na pewno w najbliższym czasie nie planuję zmiany. Oczywiście marzy mi się coś lepszego, z czym mogłabym się bardziej rozwijać, ale myślę, że poniższe zdjęcia i Wam dobrze pokażą jaką różnicę robi zapoznanie się z podstawowymi zasadami w fotografii i poznanie swojego sprzętu. Polak podobno nigdy nie czyta instrukcji, a w tym przypadku naprawdę od tego warto zacząć. Poznanie funkcji i możliwości sprzętu, którym dysponujecie, to najlepsze co możecie zrobić dla poprawy jakości swoich zdjęć. I to nie tylko w przypadku aparatów. Zajrzycie na instagram i pinterest, gdzie znajdziecie miliony genialnych zdjęć zrobionych wyłącznie telefonami. 

Sony Alpha 350 - Marzec 2016
Sony Alpha 350 - Sierpień 2017
iPhone 7 - Wrzesień 2017


Jest mały postęp, co? Zresztą jeśli cofniecie się na moim blogu i instagramie do początkowych wpisów, to zobaczycie więcej cudów w stylu pierwszego zdjęcia. Dziwne ramki, zdjęcia robione nocą przy ciepłym świetle i z lampą błyskową. Nie miałam kompletnie pojęcia jak zabrać się za zdjęcia. Miałam przecież lustrzankę, wystarczyło kliknąć i gotowe. 
Z jednej strony nie cierpię patrzeć na tamte zdjęcia, naprawdę długo wrzucałam tego typu kwiatki zanim w końcu ruszyłam tyłek, żeby coś z tym zrobić i przestałam się bać własnego aparatu i wyjścia poza tryb automatyczny. Jednak nie mam zamiaru usuwać tych wpisów ani z bloga, ani z instagrama, chociaż wiem, że wiele osób tak robi. Ja tych zdjęć nie lubię i wiem, że nie mają prawa podobać się nikomu, ale czasami na nie zerkam, żeby sobie przypomnieć jaką drogę przeszłam przez ten czas. Gdybym miała usuwać zdjęcia, w których coś mi się nie podoba, ale takie, które już mi się nie podobają, może mogłybyście widzieć wpisy najwyżej sprzed dwóch miesięcy. Zazwyczaj tyle u mnie wynosi czas, gdy jestem zadowolona z tego co zrobiłam, bo wiem, że już robię albo jestem w stanie zrobić je lepiej niż kiedyś. Ale z drugiej strony taki stan rzeczy jak najbardziej mi odpowiada, ponieważ widzę, że coraz bardziej się rozwijam, a to dla mnie najważniejsze.

Moje zdjęcia wciąż pozostawiają wiele do życzenia i nie mam zamiaru uchodzić za specjalistę, bo fotograf ze mnie żaden. Jednak właśnie patrząc na moje pierwsze zdjęcia, wiem jak wiele błędów popełniałam, wiem też, że kilka naprawdę prostych rzeczy mogłoby je wtedy chociaż trochę podratować. Dla wielu z Was to wszystko będzie wydawać się kompletnie oczywiste i faktycznie nie ma tu nic odkrywczego. Ale jeżeli chociaż część z Was, zwłaszcza tych, które są na początku swojej drogi ze zdjęciami tak jak ja kiedyś, skorzysta z tych kilku prostych rad i z czasem zobaczy u siebie postępy, to ja już będę zadowolona, że mogłam trochę pomóc ;)

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania i brakuje Wam czegoś w tym wpisie, to pytajcie śmiało. I koniecznie podzielcie się ze mną Waszymi sposobami na udane zdjęcia ;)


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z NOWYMI POSTAMI!

                        







INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith