16:24:00

Ulubieńcy maja 2017

Mam wrażenie, że dopiero co pisałam ulubieńców ubiegłego roku, a tu już czerwiec. Jednak skoro kolejny miesiąc już za nami, mogę Was zaprosić na nowych ulubieńców. Tym razem jedna marka zdominowała ten post, ale reszta jest równie świetna ;)


Ulubieńcy maja 2017





Too Faced - Love Light Highlighter, Ray of light


Ja i ten rozświetlacz to absolutna miłość od pierwszego wejrzenia. Czy raczej rozświetlenia ;) Daje tak przepiękny efekt na skórze, że wszystkie moje pozostałe rozświetlacze poszły w odstawkę odkąd kupiłam ten. Może nie należy do najtańszych, ale dla mnie jest wart swojej ceny. A jeśli i Was kusi, to do końca czerwca z kodem AFF617 dostaniecie go w Sephorze 15% taniej. Więcej o rozświetlaczu już niedługo na pewno pojawi się w osobnym poście, bo jest zbyt piękny, żeby nie poświęcić mu więcej uwagi ;)


Ulubieńcy maja 2017

Dr Irena Eris, Provoke - Rosette for eye & cheek


Dla mnie to idealny róż na lato. Daje bardzo subtelny, świeży i delikatnie rozświetlony efekt na skórze. Pigmentacja w sam raz, praktycznie nie ma szans zrobić sobie nim krzywdy, więc świetnie sprawdzi się też dla osób, które nie mają dużej wprawy w nakładaniu różu i nie chcą sobie przypadkiem narobić plam na policzkach. 


Dr Irena Eris, Provoke - Choco Bronzer nr.41


Dr Irena Eris i kolorówka Provoke ostatnio zdominowała mój makijaż. Ta czekoladka kusiła mnie naprawdę długo i bardzo się cieszę, że w końcu trafiła w moje ręce. Kolor mógłby być dla mnie odrobinę chłodniejszy, ale w takim wydaniu pięknie ociepla makijaż. Przy tym kosmetyku trzeba mieć jednak lekką rękę. Przy mojej jasnej karnacji nie byłoby trudno narobić sobie nim plam, bo puder jest naprawdę dobrze napigmentowany. Mimo to nałożony delikatnymi ruchami dużego pędzla, naprawdę bardzo podoba mi się na twarzy. O nim i o różu też pewnie napiszę Wam kiedyś nieco więcej ;)


Ulubieńcy maja 2017

Dr Irena Eris, Cleanology, Peeling enzymatyczny do skóry suchej i wrażliwej


Ten peeling pokazywałam już na instagramie i wspominałam, że był dla mnie naprawdę sporym zaskoczeniem. Po kilku niezbyt udanych peelingach enzymatycznych na długo je sobie odpuściłam. Ten akurat trafił mi się w promocji za niecałe 40 złotych, więc uznałam, że wypróbuję i ani trochę się nie zawiodłam. Co prawda wciąż wolę mocniejsze, mechaniczne zdzieraki, ale ten produkt pomimo swojej delikatności, radzi sobie bardzo dobrze. Po użyciu skóra jest mięciutka, wygładzona, poradził sobie nawet z mniejszymi skórkami na nosie. Po tym jak pokazałam go na instagramie, dostawałam o niego sporo pytań, więc jeśli Was zainteresuje, może za jakiś czas też napiszę o nim nieco więcej.

Ulubieńcy maja 2017

Bielenda, Carbo Detox - Pasta węglowa do mycia twarzy 3w1


Jeśli używałyście maseczek w saszetkach z serii Carbo Detox Bielendy i tak jak ja narzekałyście na małe pojemności, to produkt dla was. Na dodatek trzy w jednym. Pasta sprawdza się tak samo świetnie w roli maseczki jak wersje w saszetkach, a dodatkowo gwarantuje nam bardzo dobry peeling. Jako pasty myjącej używam tego produktu rzadko, bo po prostu szkoda mi go od razu zmywać. Świetnie oczyszcza, nie wysusza i nie ściąga skóry. Więcej o tej paście i pozostałych nowościach linii Carbo Detox również będziecie mogły poczytać już niedługo w oddzielnym poście. 

>> Bielenda, Carbo Detox, Maseczki oczyszczające


I to już wszystkie kosmetyki, z którymi w ubiegłym miesiącu polubiłam się najbardziej. Jednocześnie to mała zapowiedź przyszłych postów, więc koniecznie dajcie mi znać, które produkty najbardziej Was zainteresowały ;)



BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z NOWYMI POSTAMI!

                        



INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith