Zakupowe szaleństwo. Czy warto korzystać z promocji -49%?

by - 16:50:00

Jak już pewnie wszystkie doskonale wiecie, 20 kwietnia rusza ogólna promocja na kolorówkę w Rossmannie. Już od kilku tygodni nie ma dnia, żeby chociaż raz nie rzuciły mi się w oczy listy produktów, które warto kupić. U mnie temat przewinie się z nieco innej strony, a mianowicie dlaczego nie należy szaleć na tego typu promocjach i czy w ogóle warto w tym czasie robić zakupy.



Muszę przyznać, że Rossmann swoją największą promocję rozegrał świetnie. Teraz już nie potrzebuje wielkiej reklamy, bo już kilka tygodni przed oficjalnym ogłoszeniem daty promocji, dziewczyny zaczynają wrzucać o niej informacje. I tak zaczyna napędzać się szaleństwo. Kilka tygodni poprzedzających akcję -49%, to wielki rzut postów na blogach, zdjęć na instagramie i wpisów w innych social media na temat tego co warto kupić. Często są to kosmetyki, które jeszcze taniej można dostać online. Szczerze mówiąc, momentami naprawdę mnie przerażają. Produktom na pojedynczych listach nie raz nie ma końca. Minimum kilka podkładów, pół koszyka tuszy do rzęs, a to przecież dopiero dwa typy produktu i sam początek. 

Na pewno to wszystko potrzebujesz?

Jeden tusz czy podkład to u mnie kilka miesięcy używania. I nie twierdzę, że nie lubię testować nowości. Oczywiście, że lubię. Ale czy podczas przecen nie ma już żadnych granic? Zawsze zastanawia mnie jak wiele z tych produktów ostatecznie ląduje zapomnianych, albo traci termin ważności ledwie wypróbowany. 
Taka promocja to naprawdę dobra okazja do tego, żeby kupić coś co nas ciekawiło taniej. Ale może przed zakupowym szaleństwem, warto sobie zadać pytanie czy na pewno tego potrzebujemy i czy gdyby nie było przeceny, również kupiłybyśmy ten kosmetyk? Przecena kusi, ale nie wrzucajmy do koszyków tony niepotrzebnych nam produktów tylko dlatego, że są tańsze niż zwykle. 

A czy na pewno jest tak tanio?

Marketing, nakręcanie promocji tygodniami i często bardzo pozorne, choć z pewnością świetnie brzmiące -49%, momentami chyba przysłania bardziej realne i chłodne spojrzenie na takie akcje. A przecież w drogeriach internetowych znajdziemy większość kosmetyków w takich cenach na co dzień. Bez specjalnej obniżki, ceny produktów potrafią być o połowę niższe i dostępne przez cały rok. Może więc warto sprawdzić swoje listy zakupowe w internecie? Chętnie kupowane przy tej obniżce marki jak Revlon, L'Oreal, Max Factor itd, których kosmetyki w Rossmannie potrafią być naprawdę wysokie, kupimy o wiele taniej w sklepach online. A przy kilku produktach wyrówna się nawet ten dodatkowy koszt wysyłki. I nie wspominam nawet o tym, że podczas promocji, ceny na etykietach zawsze są podnoszone i to często niemało, żeby obniżka wyglądała jeszcze bardziej atrakcyjnie, a sklep zarobił swoje.

Chcesz coś kupić? Łokcie w ruch!

Szczerze mówiąc, nie chciałam o tym pisać. Ba, nawet nie mam ochoty o tym myśleć. Ale myślę, że chociaż część z Was, zwłaszcza ta, która podczas tej promocji zaglądała do większych Rossmannów, zwłaszcza w centrach handlowych, będzie wiedziała o czym mówię. 
Kilka razy popełniłam ten błąd i podczas tej promocji zajrzałam do Rossmanna w galerii. Za każdym razem wychodziłam z pustymi rękami. Tłumy i przepychanki, to nie dla mnie. A niestety odniosłam wrażenie, że z niektórych dziewczyn to -49% wyciąga każdą, nawet najmniejszą część kultury osobistej. Przykre, bo osobiście nie wyobrażam sobie rozpychania się przy szafach łokciami, żeby zdobyć z pewnością tak bardzo niezbędny do życia kosmetyk o kilka złotych tańszy niż zwykle. 

Testery nie leżą w szafach bez powodu

Ostatnie dni promocji. Z daleka widzisz szafę swojej ulubionej marki, a w niej o dziwo kilka lub nawet kilkanaście sztuk świetnego kosmetyku, który chciałaś kupić. Odpuść. W 95% przypadków, gdy w już niemal pustych szafach widzisz pozostałości dobrych produktów, są one już od dawna wymacane i nadają się jedynie do wyrzucenia.
Tego nie jestem i nie będę w stanie zrozumieć. Mam wrażenie, że niektórzy uważają, że jeśli coś leży w sklepie, to jest niczyje i nic się nie stanie jeśli daną rzecz zniszczymy. Najpierw wymacajmy pełnowartościowy produkt, a później kupmy ten nie ruszony. Bo przecież o dziwo ci, którzy kosmetyki otwierają, jakoś nie mają ochoty ich później kupić tylko wybierają te pięknie zapakowane i nowe sztuki. Więc może warto też w zakupowym szale nie myśleć wyłącznie o sobie, ale i o innych, którzy może również chcieliby coś kupić? 
Rozumiem, że nie każdy produkt ma tester, ale co poradzić? Zresztą nawet, te które je mają i tak w większości zostaną otwarte, bo może jednak jakimś cudem kolor jest inny..?
Swoją drogą naprawdę podziwiam i absolutnie nie mam pretensji o to do dziewczyn, które pracują w drogeriach. Zwykle naprawdę widać, że starają się uwijać jak mogą przy tych tłumach, ale po prostu nie ma szans pilnować i sprawdzać wszystkiego na raz. 
Nie myślmy tylko o sobie, a zakupy staną się przyjemniejsze dla wszystkich. 

Czy warto kupować na promocji -49%?

Warto. Na część produktów, których nie znajdziemy taniej w sklepach internetowych, choćby te marki Dr Irena Eris, które taniej niż przy tej przecenie ciężko dostać, na pewno można zwrócić uwagę. Ale tak jak do wszystkiego podchodźmy po prostu z rozsądkiem i umiarem. Do niczego nie są nam potrzebne zapasy kosmetyków, które wystarczyłyby na lata. Tu jeden przeceniony kosmetyk, tam drugi, a przy kasie okazuje się, że wydajemy znacznie więcej niż zazwyczaj, często na rzeczy, które będą zalegać w toaletkach. Sklep zarabia więcej i pozbywa się zalegającego towaru, my za to mamy masę zbędnych zapasów i tak się to wszystko kręci. 
Korzystajcie z promocji, zawsze fajnie zaoszczędzić kilka groszy, tylko z głową. Porównajcie ceny w drogeriach internetowych, zastanówcie się czy naprawdę potrzebujecie pięć różnych podkładów, 8 korektorów i tak dalej. Szaleństwo jakie buduje się tygodniami przy tej obniżce i pojawiające się ciągle kolejne długie listy kosmetyków, które musisz mieć, potrafią być zgubne i jak dla mnie nakręcają o wiele zbyt przesadną atmosferę. A przecież to nie jest jedyna dobra promocja w roku, podczas której musicie zrobić zapasy jak na wojnę. Przeceny są świetne, ale brane z rozsądkiem ;) 


A Wy co myślicie o tym szaleństwie jakie bez przerwy nakręca się przy okazji większych promocji w sklepach? Dajecie się porwać zakupom? Ja pewnie zajrzę, mam upatrzonego Rossmanna, w którym zawsze jest spokojnie i nawet przy tej obniżce można bez problemu przejrzeć szafy. Ale raczej nie zobaczycie u mnie długiego na kilometr posta z kupionymi przy tej okazji kosmetykami ;)

Podobne posty

0 komentarze

Facebook

Author

Zabrania się kopiowania, powielania lub jakiegokolwiek innego wykorzystywania w całości lub we fragmentach jakichkolwiek informacji lub zdjęć z bloga www.misslilith.pl bez mojej wiedzy i zgody (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170).