16:14:00

Szczoteczka soniczna do mycia twarzy Beauty Line z nieco innej strony

O szczoteczce sonicznej Beauty Line z Biedronki wspominałam wam już kilka razy. Pojawiły się pierwsze wrażenia niedługo po jej zakupie, później pojawiła się w ulubieńcach lipca, ulubieńcach listopada, a ostatnio nawet w ulubieńcach ubiegłego roku. Żaden inny produkt tyle razy do tego typu postów nie trafił, ale na tę szczoteczkę patrzyłam w kontekście różnych zastosowań. I o tym drugim poza myciem twarzy, chciałam wam dziś trochę opowiedzieć. 

Masaż twarzy szczoteczką soniczną.




O tym, że szczoteczka soniczna Beauty Line bardzo dobrze sprawdza się do mycia twarzy pisałam już w pierwszych wrażeniach na ten temat i do tej pory zdania nie zmieniłam. Świetnie oczyszcza twarz i za tak niską cenę jest naprawdę skuteczna i trwała. Jednak od około trzech miesięcy bardzo rzadko sięgałam po nią do mycia. Nie dlatego, że coś się zmieniło i jej działanie nagle przestało mi się podobać, ale jej inne zastosowanie dało u mnie tak świetne efekty, że na ten moment nie wyobrażam sobie z niej zrezygnować. 




Masaż twarzy szczoteczką soniczną.


A co mnie tak zachwyciło? Najzwyklejszy masaż. Niby nic, niby oczywiste, a jednak sama nie spodziewałam się, że może dać mojej skórze aż tyle. 

Masaż twarzy jest bardzo ważny i w codziennej pielęgnacji naprawdę warto o nim pamiętać. Pobudza krążenie i poprawia przepływ limfy w komórkach, dzięki czemu może zmniejszać obrzęki i opuchliznę, poprawia koloryt skóry, ujędrnia, a regularnie stosowany potrafi opóźnić procesy starzenia i niwelować zmarszczki. Masaże mają też wpływ na kondycję mięśni twarzy, które wraz z wiekiem stają się słabsze i tracą swoją sprężystość. 
Nawet nie używając do tego żadnych specjalnych narzędzi, warto poświęcić codziennie chociaż te dziesięć minut na dokładny masaż twarzy, a z czasem nasza skóra na pewno będzie nam za to wdzięczna.


Masaż twarzy szczoteczką soniczną.

Szczoteczkę używam z kremami i olejkami, dokładnie tak samo jak przy klasycznym masażu twarzy dłońmi. Po nałożeniu kosmetyku na twarz, zamiast wmasować go palcami jak zwykle, wykonuję kilkuminutowy masaż szczoteczką. Choć z tymi kilkoma minutami różnie bywa, bo jest to tak niesamowicie przyjemne, że ciężko przestać. Jednak tak jak ze wszystkim i z tym nie warto przesadzać. Szczoteczka działa też delikatnie peelingująco, więc w zupełności wystarczy jeśli sięgniemy po nią kilka razy w tygodniu, przeplatając ją z tradycyjnym masażem dłońmi. 

Szczoteczka też na pewno nie będzie odpowiednia dla wszystkich. Przy bardzo wrażliwych, naczynkowych cerach lub przy aktywnym trądziku może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Regularny masaż palcami z czasem również da bardzo dobre efekty. 
Nie należy też mocno trzeć szczoteczką po skórze. Nie o to przecież chodzi. Szczoteczka powinna jedynie delikatnie masować skórę. Mocne naciąganie jej czy to palcami czy jakimś urządzeniem również może w rezultacie dać odwrotny efekt od zamierzonego. 
Masaż twarzy szczoteczką soniczną.

Efekty widziałam od razu. Po pierwsze każdy kosmetyk, niezależnie od tego czy to krem czy tłusty olejek, wchłania się w skórę momentalnie, a silikonowe wypustki w przeciwieństwie do dłoni nie wchłaniają używanego produktu. Testowałam ją przy różnych kremach, w tym takich, które raczej średnio się u mnie sprawdziły i przy niej od razu dawały o wiele lepsze efekty niż stosowane samodzielnie. Krem dobrze wmasowany, poprzez pobudzenie mikrokrążenia lepiej i głębiej wnika w skórę niż po prostu szybko nałożony i zostawiony samemu sobie. Dlatego właśnie warto poświęcić na jego aplikację dodatkową chwilę. Nie tylko jest to przyjemne i odprężające, ale efekty również pozytywnie was zaskoczą. 

Przy regularnym stosowaniu szczoteczki, cera stała się o wiele lepiej nawilżona, nawet teraz w okresie zimowym, gdy przy ciągłym ogrzewaniu moja skóra często jest bardziej sucha i zwłaszcza na nosie pojawiały mi się suche skórki. Jest też bardziej napięta, jędrniejsza i gładka. Jako, że ćwierćwiecze już zostało u mnie przekroczone, a z wiekiem skóra traci swoją elastyczność, też chciałabym dodatkowo wspomagać utrzymanie jej sprężystości jak najdłużej i tu każdy masaż jest jak najbardziej wskazany. 

Ale najbardziej zaskoczyła mnie chyba poprawa kolorytu. Mam jasną karnację, często zdarza mi się mało spać i od razu odbija się to na stanie mojej cery. A chyba żadna z nas nie lubi budzić się ze zmęczoną i poszarzałą skórą. Przy tej szczoteczce tego problemu już nie mam. Po długim i ciężkim dniu sięgam po nią jeszcze chętniej, bo wiem, że rano obudzę się z promienną, dobrze nawilżoną i zdrowo wyglądającą cerą. 
Na takiej skórze od razu lepiej wyglądają również kosmetyki kolorowe, podkład utrzymuje się dłużej i potrzebuje zdecydowanie mniej korektora pod oczy, żeby nie wyglądać jak stuletnie i niewyspane zombie. 

Kolejny duży plus za zmniejszenie widoczności porów. Zniknąć niestety nie znikną, od zawsze mam problem z rozszerzonymi porami w okolicach nosa, a przy regularnym stosowaniu szczoteczki Beauty Line, nieco się zwęziły, stając się mniej widoczne i łatwiejsze do ukrycia pod makijażem. 

Masaż twarzy szczoteczką soniczną.

Na odpowiedni masaż twarzy zwracam większą uwagę już od dłuższego czasu, ale wprowadzenie do pielęgnacji tej szczoteczki jeszcze bardziej wzmocniło jego działanie. Tylko jak już wspominałam z niczym nie można przesadzać, oraz zawsze dostosowywać pielęgnację do stanu i rodzaju naszej cery. Lepiej delikatnie obchodzić się ze skórą i dłużej poczekać na bardziej trwałe efekty, niż przesadzić i przypadkiem sobie zaszkodzić. Tak jak ze wszystkimi czynnościami pielęgnacyjnymi ważna jest po prostu regularność, a efekty prędzej czy później się pojawią. Żadna z nas też niestety nie młodnieje, więc warto zapewnić naszej skórze trochę więcej uwagi niż wyłącznie szybkie mycie i nałożenie kremu ;) 

A wy zwracacie uwagę na to w jaki sposób nakładacie swoje kosmetyki i stosujecie masaże twarzy w waszej codziennej pielęgnacji?


INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith