14:20:00

Krystaliczny peeling cukrowy Ziaja Cupuacu - bubel

Buble trafiają mi się naprawdę rzadko. Czasami coś spodoba mi się mniej, ma trochę minusów i jakoś mi nie leży, ale nie na tyle, żeby nazwać to bublem. Jednak w tym przypadku mam czystego i absolutnego bubla, którego inaczej określić nie potrafię. Jeśli jesteście ciekawi czym na takie miano zasłużył sobie krystaliczny peeling cukrowy Ziaja z serii Cupuacu, zapraszam do czytania.

Krystaliczny peeling cukrowy Ziaja Cupuacu



Od producenta:



Codzienne wzmacnianie naskórka skutkuje poprawą nawilżenia, jędrności i elastyczności skóry oraz młodszym i zdrowszym wyglądem już od pierwszego spojrzenia.

DZIAŁANIE W PRODUKCIE SPŁUKIWALNYM

Masła cupuacu i masło karite
  • tworzą na powierzchni skóry ochronny satynowy film
  • redukują szorstkość, suchość i nadmierne łuszczenie
  • zapewniają efekt miękkiej skóry
Olej z orzechów brazylijskich i makadamia
  • delikatnie natłuszczają naskórek
  • chronią przed wysuszeniem w trakcie mycia
  • poprawiają elastyczność skóry
Cukier i naturalne łupiny orzecha
  • aktywizują skórę w czasie masowania
  • delikatnie złuszczają i wygładzają naskórek
Bogata konsystencja i wyjątkowe substancje aktywne
cudowny zapach pobudzający zmysły


Krystaliczny peeling cukrowy Ziaja Cupuacu


Skład: Sucrose, Paraffinum Liquidum, Cera Microcistallina (Microcrystalline Wax), Paraffin, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Isopropyl Myristate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Cera Alba (Bees Wax), Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Juglans Regia (Walnut) Shell Powder, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Tocopherol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil, Squalane, Theobroma Grandiflorum Seed Butter, Hydrogenated Castor Oil, Parfum (Fragrance).


Krystaliczny peeling cukrowy Ziaja Cupuacu

Zanim zabrałam się za ten post, poczytałam w internecie trochę opinii na temat tego peelingu. I w trakcie czytania uznałam, że albo ja mam w ręce zupełnie inny produkt, albo ze mną jest coś nie tak, albo po prostu mam kompletnie inny pogląd na to jak wygląda nawilżenie i delikatna warstwa na skórze po użyciu peelingu. Nawet sięgnęłam po niego jeszcze raz chociaż leżał już od dawna tylko po to, żeby zrobić mu zdjęcia, liczyłam na to, że może jednak to ja jakoś źle go odebrałam, ale nie. Jest tragiczny i osobiście absolutnie nie rozumiem zachwytów nad tym peelingiem. No.. może zgodzę się, że przyjemnie pachnie, ale też nie do końca i nawet dla takiej zapachoholiczki jak ja, to o wiele za mało, żebym miała ochotę choćby zużyć go do końca. 

Mój główny błąd polegał na tym, że złapałam go przy kasie na zakupach i nawet nie zerknęłam na skład. A jak ten się prezentuje? Cukier, parafina, wosk mikrokrystaliczny otrzymywany z ropy naftowej, znowu parafina, olej palmowy, wosk pszczeli i w końcu odrobina masła shea i tych bardziej wartościowych olei. 
Od razu też zaznaczę, że nie jestem osobą, która w panice ucieka na widok parafiny w składzie. Krzywdy mi nie robi i wcale mi w kosmetykach nie przeszkadza, ale w peelingach jej nie lubię. Zdarzają się co prawda wyjątki, ale jednak peeling i parafina to nie jest dla mnie dobre połączenie. A tu jak widać napchali jej naprawdę sporo. Cały początek składu to substancje zostawiające na skórze film. 

Krystaliczny peeling cukrowy Ziaja Cupuacu

Nie miałabym absolutnie nic przeciwko tej delikatnej warstwie na skórze. Gdyby rzeczywiście była delikatna. To co ten kosmetyk zostawia na skórze po użyciu, to po prostu tragedia. Tak grubej i klejącej warstwy filmu nie zostawił mi wcześniej na skórze żaden inny produkt. O ile przy pierwszym i drugim użyciu było jeszcze w miarę w porządku, tak z czasem było już tylko gorzej. Przesuwając po skórze paznokciami byłam w stanie zebrać naprawdę pokaźną warstwę pozostałego produktu. Dla mnie to uczucie było niesamowicie niekomfortowe, nie wyobrażałam sobie wyjść tak z wanny. Oczami wyobraźni już widziałam jak każdy możliwy kurz i brud przykleja mi się do tej tłustej warstwy. Zmywanie jej ze skóry też wcale nie było szybkie i przyjemne, a dla mnie to jest czysta abstrakcja, żebym musiała myć się kolejny raz, żeby jakoś zmyć z siebie pozostałości peelingu. 

Niżej na zdjęciu w miarę udało mi się uchwycić to jak ten peeling jest tłusty. Teraz sobie wyobraźcie, że cukier się rozpuszcza i spływa, a cała reszta zostaje na skórze. Gdyby to były oleje, super. Nie mam nic przeciwko, do domowych peelingów też je dodaje i mam z głowy balsam. Ale oblepiająca skórę warstwa parafiny to żadne nawilżenie. Cienka warstwa może dać wrażenie przyjemnej i gładkiej skóry, teraz w okresie grzewczym też nie narzekałabym na film, który zapobiegałby utracie wilgoci. Pod warunkiem, że nie jest to warstwa, którą można ściągać z ciała szpachlą i jaka z powodzeniem nadałaby się do zwiększenia poślizgu na torach bobslejowych. 

Krystaliczny peeling cukrowy Ziaja Cupuacu

Jak wcześniej wspominałam, małym plusem może być zapach, ale też nie do końca. Jest naprawdę przyjemny, w sam raz na zimowe dni, ale z czasem robi się dla mnie za ciężki. Zresztą choćby pachniał jak najpiękniejsze perfumy, nic nie zrekompensuje tego jak się zachowuje na skórze. 

Krystaliczny peeling cukrowy Ziaja Cupuacu

Szukałam plusów peelingu Cupuacu, ale niestety. Jak dla mnie to bubel na całej linii. Nie zużyłam nawet połowy i już go na pewno nie skończę, zdjęcia zrobione, więc od razu ląduje w koszu. Szkoda, bo kosmetyki Ziaji nawet lubię, ale tutaj im coś kompletnie nie wyszło. 

A wy co o nim myślicie? Miałyście już okazję spróbować kosmetyków z serii Cupuacu? Może u was ten peeling sprawdził się lepiej?


INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith