15:45:00

Ulubieńcy października 2016

Wam też ciężko uwierzyć, że to już listopad? Czas ucieka mi zdecydowanie zbyt szybko. Jeszcze trochę i zaczną się przygotowania do świąt, sylwester... Ale ja nie o tym dzisiaj. Mamy początek miesiąca, więc przyszedł czas na ulubieńców października. Zapraszam dalej ;)

Ulubieńcy października 2016








Ulubieńcy października 2016


Mark Scrub, Kokosowy peeling kawowy - Peeling trafił do mnie po wygranej w konkursie na facebooku marki i bardzo się cieszę, że mogłam go przetestować. Jak to peeling kawowy, działa na skórę świetnie, a do tego cudownie pachnie. Podczas użycia to mieszanka kawy i kokosu, a z czasem na skórze pozostaje głównie kokosowy zapach i utrzymuje się naprawdę długo. Zawartość olejków świetnie nawilża skórę, pozostawia ją mięciutką i gładką. Niedługo na pewno pojawi się o nim trochę więcej w osobnym poście.

Ulubieńcy października 2016


Bielenda, Witaminowy olejek pod prysznic
Bielenda, Peeling cukrowy do ciała
Bielenda, Zmysłowy olejek Namiętne nawilżenie

O całej trójce pojawiły się już posty, więc zostawię wam niżej linki, gdzie będziecie mogli poczytać o nich więcej. Bardzo dobre działanie, cudowne zapachy i przyciągające wzrok opakowania. Ten zestaw po prostu nie mógł nie pojawić się w ulubieńcach. 



Ulubieńcy października 2016


FitoKosmetik, Glinka kaukaska szmaragdowa 
FitoKosmetik, Glinka wulkaniczna czarna

Bardzo tanie i wydajne glinki. Świetnie oczyszczają, delikatnie rozjaśniają przebarwienia i łagodzą stany zapalne przy niespodziankach na twarzy, a do tego nie wysuszają cery. Zmywanie tragiczne jak to przy glinkach, ale działanie wszystko rekompensuje. Z tego co wiedziałam jest całkiem sporo różnych rodzajów tych glinek, miałam jeszcze różową i przy okazji wizyty w Drogerii Pigment na pewno jeszcze jakieś dokupię.


Ulubieńcy października 2016


Tołpa, Botanic Białe kwiaty, Orzeźwiający tonik-mgiełka - Kosmetyk kupiony przypadkiem w Biedronce, okazał się naprawdę fajny. Naprawdę nieźle nawilża, uspokaja i odświeża cerę. Mógłby tylko delikatniej pryskać, bo momentami to nie mgiełka tylko spory deszczyk. Przy użyciu jako tonik mi to szczególnie nie przeszkadza, ale jako mgiełka jest już to nieco problematyczne. Nie mniej jednak używa mi się go bardzo dobrze i chętnie wypróbuję też inne kosmetyki z serii Botanic.

Pędzel do podkładu z AliExpress - Pędzel kupiony naprawdę za grosze. Kosztował może 1,5 dolara, nie więcej. Bardzo mocno zbite włosie, ale jednocześnie mięciutkie i przyjemne w dotyku. Przez to, że jest tak zbity prawie w ogóle nie pije podkładu i dość szybko się go myje. Świetnie rozprowadza podkład, nie zostawia smug. Jest już u mnie któryś miesiąc i trzyma się jak nowy. W końcu się zbiorę do tego, żeby napisać coś więcej o pędzlach z AliExpress i na pewno pokażę wam go dokładniej, bo jest warty uwagi.


Ulubieńcy października 2016

Przy okazji witam was w nowej odsłonie bloga. Trochę się przy niej namęczyłam, jeszcze nie wszystko jest do końca tak jak bym chciała, ale to będą już raczej tylko niewielkie, kosmetyczne poprawki. Jeśli coś wygląda źle to dajcie mi koniecznie znać. Nie wiem jak będzie się u was wyświetlać górny pasek, przy mojej rozdzielczości monitora wszystko jest w porządku, ale przy mniejszych coś może na siebie przypadkiem nachodzić.

I oczywiście napiszcie mi czy znacie coś z moich ulubieńców października ;)

INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith