16:29:00

Denko #2

Nigdy nie mogę się zebrać do postu z użytymi kosmetykami. Pierwsze i jednocześnie ostatnie denko pojawiło się pół roku temu, a ja chociaż ciągle o kolejnym myślałam, przekładałam je bez końca. Ale w końcu jest, więc jeśli jesteście ciekawi co takiego udało mi się zużyć przez ostatnie kilka miesięcy, zapraszam dalej.

Projekt denko


Nie są to wszystkie produkty, które zużyłam w tym czasie. Część wyrzuciłam, zapominając o odłożeniu ich do denka, a część sama odrzuciłam, żeby aż tak bardzo nie rozciągać posta. 
W denku też nie będzie żadnych maseczek, bo przy ilości jaką ich zużywam, denko musiałoby się składać wyłącznie z masek i to podzielone na kilka części. Co ciekawsze maski zwykle pokazuję na instagramie, więc tam was również zapraszam ;)

Projekt denko


Mincer Pharma, Vita C Infusion, Nawilżająca mikrodermabrazja - Bardzo fajny produkt, pojawił się nawet w jednych ulubieńcach. Ma bardzo maleńkie drobinki, podobne do korundu kosmetycznego. Podczas użycia wydaje się być bardzo delikatny, ale to naprawdę porządny zdzierak, który dodatkowo zostawia skórę przyjemnie miękką i lekko nawilżoną. Niedługo będzie też o nim osobny post. 

Sculpt, 100% Argan Beauty Oil - Ten olejek również pojawił się w moich ulubieńcach i jednocześnie w pierwszym poście na blogu. Strasznie żałuję, że już się skończył, bo genialnie nawilża i wygładza skórę. Miesiącami używałam go wieczorem pod krem i nie raz ratował mi skórę, gdy była bardziej przesuszona. Dorwałam go w TK Maxx i będę się tam za nim rozglądać, a jeśli nie znajdę, to na pewno postawię niedługo na olejek arganowy innej marki. 

Sylveco, Krem brzozowy z betuliną - Kolejny świetny produkt. Naturalny skład, bardzo dobre nawilżenie i świetna konsystencja lekkiego masełka, przez którą jeszcze przyjemniej mi się go używało. 


Projekt denko

Dabur, Vatika, Szampon nawilżający Słodkie Migdały - Niestety bardzo duży zawód. Kupiłam go już naprawdę dawno przy okazji innych zakupów na Allegro. Dodałam do koszyka ze względu na markę, nie sprawdziłam ani składu ani opinii, a szkoda. Może nie liczyłam na równie genialny i kultowy produkt jak olejek kokosowy Vatika, ale jednak moje oczekiwania znacznie przerosły ten kosmetyk. Skład marny, zapach chemiczny, a i działanie bez szału. Zużywałam go po trochę w momentach, gdy zabrakło mi innego szamponu i na pewno ani na ten, ani na inny tej marki już się nie skuszę.


Yves Rocher, Szampon stymulujący przeciw wypadaniu włosów - Ile mi nerwów napsuł ten szampon... Ja nie wiem kto projektował opakowanie, ale to zamknięcie jest tak tragiczne, że na samą myśl o nim odechciewało mi się sięgać po ten produkt. Chyba z pięć razy połamałam na nim paznokcie, a otwieranie szamponu zębami jakoś szczególnie przyjemne nie jest... Za to sam produkt jest jak najbardziej w porządku. Może nie wpływa jakoś szczególnie na wypadanie, ale od szamponu tego aż tak nie oczekuje. Dobrze myje, nie plącze włosów i skusił mnie na przetestowanie innych szamponów Yves Rocher. Pod warunkiem, że kiedyś zmienią zamknięcie. 



Projekt denko

Farmona, Herbal Care, Odżywka do włosów suchych i łamliwych Len - Bardzo fajna, codzienna odżywka. Włosy są wygładzone, łatwo się rozczesują, są nieźle nawilżone. Jak skończę jeszcze kilka odżywek z zapasów, to na pewno rozejrzę się za innymi z tej serii.


Laboratorium Pilomax, Maska do włosów farbowanych na ciemne kolory - Włosów farbowanych nie mam, jedynie raz na ruski rok robię hennę Khadi, ale bardziej dla odżywienia włosów niż samego koloru. Maska trafiła do mnie w jednym z Shiny Boxów i szału nie zrobiła. Bardzo przyjemnie pachnie kawą, dobrze odżywia i wygładza włosy, ale nie na tyle dobrze, żebym miała wrócić do maski, która kosztuje kilkanaście złotych za 70ml produktu. Przy moich włosach taka ilośc wystarczyła na około cztery użycia, a taki sam albo lepszy efekt bez problemu uzyskam przy tańszych produktach.


Alterra, Maska do włosów z granatem i aloesem - Ulubieniec już od lat i co jakiś czas zawsze bardzo chętnie do niego wracam. Bardzo tania, świetny skład i działanie, niezła wydajność. Jeśli ktoś jej jeszcze nie zna, to niech koniecznie wypróbuje.  



Projekt denko

Marka Kneipp jest już od naprawdę wielu lat moim ulubieńcem jeśli chodzi o kosmetyki do kąpieli. Te trzy produkty to zaledwie mały ułamek z tego co zużywam, gdzieś też zapodziały mi się opakowania drugiej esencji i małych olejków z kwiatem migdała. Butelki płynów, esencji, olejków i ich sole do kąpieli zużywam w ilościach hurtowych i kupuję nowe opakowanie, gdy tylko zobaczę, że coś mi się kończy. Jedyny minus to oczywiście tak niewielka ilość dostępnych zapachów w naszych sklepach, ale co jakiś czas marka wprowadza coś nowego, więc mam nadzieję, że za jakiś czas oferta na naszym rynku będzie choć w połowie tak szeroka jak za granicą. Jeśli jeszcze nie znacie Kneipp, a lubicie odprężające kąpiele, to koniecznie skuście się na ich produkty.


Projekt denko


BeBeauty, Kremowe żele pod prysznic - Pewnie większość z was je dobrze zna. Ogromna pojemność za bardzo niską cenę i do tego zapachy są świetne. Tu akurat tylko dwie wersje, ale przetestowałam już chyba każdy dostępny zapach i z wszystkimi polubiłam się tak samo.


Projekt denko


Póki co to by było na tyle. Zostało jeszcze trochę produktów, a nie chcę rozwlekać posta do niewiadomo jakich rozmiarów. Druga część pojawi się w przyszłym tygodniu, żeby nie zarzucać was samymi pustymi opakowaniami codziennie, a w piątek lub w sobotę pojawi się dla równowagi post z kilkoma nowymi kosmetykami jakie się u mnie pojawiły.

Dajcie koniecznie znać czy znacie coś z mojego denka i jakie są wasze opinie na temat tych produktów ;)


INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith