15:42:00

Bielenda, Twoja Pielęgnacja. Nawilżający Olejek witaminowy pod prysznic i Peeling cukrowy do ciała.

Nowości marki Bielenda zwłaszcza w ostatnich miesiącach bardzo przypadają mi do gustu. Tym razem miałam okazję przetestować ich nową linię kosmetyków pod prysznic i do kąpieli Twoja Pielęgnacja. Jeśli jesteście ciekawe czy tym razem też się nie zawiodłam i jak na mojej skórze sprawdził się witaminowy olejek i peeling cukrowy do ciała, zapraszam do dalszego czytania ;)

Przyznaję bez bicia, że od kosmetyków do kąpieli jestem uzależniona. I nie mam zamiaru się się z tego uzależnienia leczyć. Na mojej wannie zawsze stoi kilkanaście żeli, peelingów i nawet nie wyobrażam sobie, że mogłabym stosować tylko jeden. Uwielbiam podczas kąpieli otaczać się pięknymi zapachami i będąc w drogerii dział z żelami jest dla mnie punktem obowiązkowym. W końcu nigdy nie wiadomo kiedy pojawi się jakaś nowa zapachowa perełka, prawda? 


Jakiś czas temu w naszych drogeriach pojawiła się nowa linia Twoja Pielęgnacja marki Bielenda. W skład serii wchodzą cztery produkty, witaminowe olejki i peelingi cukrowe, podzielone na dwie linie zapachowe. Linia nawilżająca o zapachu kwiatu frangipani, oraz linia ujędrniająca o zapachu kwiatu magnolii. Dostałam możliwość przetestowania serii nawilżającej z czego bardzo się cieszę, bo jest to zdecydowanie mój zapach. Druga seria pachnie równie pięknie, ale jednak ten pasuje do mnie o wiele bardziej.

Kosmetyki z serii Twoja Pielęgnacja są dostępne w większości drogerii i w większych marketach, które mają w swoim asortymencie produkty marki Bielenda. 
Witaminowy olejek pod prysznic kosztuje około 15 złotych, a peeling cukrowy to koszt około 12 złotych.


Bielenda, Twoja Pielęgnacja, Witaminowy olejek pod Prysznic Nawilżający

Od producenta:

Wyjątkowy kosmetyk o innowacyjnej bogatej formule z Witaminą E w mikrokapsułkach łączy w sobie podwójne działanie: doskonale myje i odświeża ciało, zapewniając jednocześnie pielęgnację i intensywne nawilżenie skóry już podczas mycia.



Działanie

Zawiera mleczko pszczele bogate w witaminy B i C, które utrzymuje odpowiedni poziom wilgoci i chroni skórę przed wysuszeniem oraz witaminę E, która regeneruje, wygładza, nawilża i zmiękcza skórę, opóźnia utratę jędrności ciała. Pobudzający kolor i kwiatowy, zmysłowy zapach frangipani odpręża, rozluźnia, ożywia zmysły i dodaje energii.



Efekt
Doskonale nawilżone, gładkie, miękkie i delikatne w dotyku ciało, emanujące świeżością i pięknym zapachem.




Skład: Aqua (Water), Glycerin, Sodium Laureth Sulfate, Cocoamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Olive Oil Glyceryth-8 Esters, Parfum (Fragrance), Tocopheryl Acetate, Royal Jelly, Mannitol, Cellulose, Triethanolamine, Polysorbate-20, Hydroxypropyl Methylcellulose, Disodium EDTA, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Coumarin, Limonene, CI 77492, CI 17200 (Acid Red 33), CI 42090 (Acid Blue 9).


Witaminowy olejek zamknięty jest w przeźroczystej, plastikowej butelce z zamknięciem typu "klik". Szata graficzna opakowania jest piękna, ale tak naprawdę całą robotę w wyglądzie robi tu sam olejek. Intensywny fioletowy kolor, cała masa widocznych bąbelków powietrza i żółtych mikrokapsułek z witaminą E, sprawia, że kosmetyk wygląda naprawdę świetnie i już tym kusi, żeby go wypróbować. 

Duży plus za pojemność. Butelka zawiera aż 440g produktu, więc w moim odczuciu stosunek ceny do jakości i pojemności olejku się wyrównuje. Sama konsystencja przy pierwszym kontakcie wydaje się być po prostu żelowa, ale jednak pod palcami wyraźnie czuć, że jest bardziej tłusta i olejkowa, a mikrokapsułki szybko pękają pod wpływem dotyku. 

Olejek bardzo dobrze się pieni zarówno podczas stosowania go na gąbkę, jak i dłońmi. Przy pierwszym sposobie wydajność oczywiście wzrasta, bo już niewielka ilość kosmetyku wystarcza, żeby dobrze spienić gąbkę, ale ja olejki myjące zdecydowanie wolę nakładać bezpośrednio na skórę. Odbywa się to co prawda kosztem lekko zmniejszonej wydajności produktu, ale jednocześnie po prostu uwielbiam czuć bardziej gęstą i otulającą piankę na skórze, a i zapach wydaje mi się wtedy bardziej intensywny. 


Samo stosowanie olejku już podczas kąpieli jest bardzo przyjemne, ale odczucia po kąpieli również mnie nie zawiodły. Oczywiście od tego typu kosmetyku nie można wymagać nie wiadomo jakiego nawilżenia skóry. Jest to olejek myjący i jego podstawowym zadaniem jest po prostu dobrze oczyszczać skórę, co robi bardzo dobrze, ale ma zbyt krótki kontakt z naszym ciałem, żeby zadziałać nawilżająco. Nie mniej jednak, moja skóra po kąpieli z użyciem tego produktu jest mięciutka, gładka i nie woła rozpaczliwie o balsam, więc jest to już efekt, który mnie w zupełności zadowala. 

Bielenda, Twoja Pielęgnacja, Cukrowy peeling do ciała Nawilżający

Od producenta:

Niezwykle przyjemny w aplikacji peeling o innowacyjnej nietłustej formule z mikrogranulkami naturalnego cukru przeznaczony do każdego typu skóry, również wrażliwej, skutecznie złuszcza martwy i zgrubiały naskórek, błyskawicznie eliminuje szorstkość i poprawia jakość skóry. Doskonale nawilża, oczyszcza i wygładza ciało, nie wywołuje podrażnień.

Działanie

Zawiera mleczko pszczele bogate w witaminy B i C, które utrzymuje odpowiedni poziom wilgoci i chroni skórę przed wysuszeniem oraz d-panthenol, który nadaje skórze miękkość i gładkość, intensywnie nawilża, łagodzi podrażnienia. Pobudzający kolor i kwiatowy, zmysłowy zapach frangipani odpręża, rozluźnia, ożywia zmysły i dodaje energii.

Efekt

Gładkie, miękkie, pięknie pachnące, delikatne w dotyku ciało. Skóra doskonale nawilżona, brak uczucia suchości i nieprzyjemnego łuszczenia.



Skład: Sucrose, Glycerin, Propylene Glycol, Aqua (Water), Panthenol, Mel Extract, Royal Jelly, Carbomer, Polusorbate-20, Triethanolamine, Parfum (Fragrance), Coumarin, Limonene, CI 42090 (Acid Blue 9), CI 17200 (Acid Red 33).


W przypadku cukrowego peelingu mamy już zmienione opakowanie i bardzo miękką, plastikową tubkę. Wolę kiedy tego typu produkty są w słoiczkach, bo znacznie ułatwia to wydobycie resztek peelingu, który jednak nie jest gładkim kosmetykiem i ciężko w całości wycisnąć zawartość tubki. Tu pewnie konieczne będzie niestety jej rozcięcie. Sama tubka jednak niewątpliwie cieszy oko i trzeba przyznać, że marka naprawdę postarała się o piękną szatę graficzną. 

Peeling ma 200g pojemności. Jest gęsty i drobinek cukru jest bardzo dużo, co w pierwszej chwili mnie nieco zaskoczyło. Spodziewałam się delikatniejszego i codziennego peelingu, a jest to naprawdę fajny zdzierak. Wydajność średnia jak to zwykle bywa w przypadku peelingów. W porównaniu do innych wypada dobrze, więc jak dla mnie wszystko jest w porządku.



Jak wspominałam drobinek jest dużo i peeling naprawdę dobrze radzi sobie z usuwaniem obumarłego naskórka zarówno z mniej problematycznych miejsc, jak i tych bardziej narażonych na zgrubienia czyli na przykład łokci. Bardzo dobrze wygładza, drobinki też nie rozpuszczają się zbyt szybko, więc nie ma potrzeby dokładania kolejnych porcji kosmetyku, żeby odczuć porządne złuszczanie. Skóra po użyciu jest wyraźnie gładsza, kolana i łokcie wyraźnie zmiękczone, dobrze radzi sobie też z wrastającymi włoskami, które ostatnio pojawiły mi się na jednej łydce. 

Bardzo dużym plusem jest w tym przypadku dla mnie nietłusta konsystencja. Produkt nie pozostawia po sobie żadnej warstwy na skórze. Ja peelingi najczęściej stosuję przed depilacją i tłuste warstwy po prostu mi przeszkadzają. Tu tego nie ma i mogę spokojnie zająć się depilacją, nie myśląc o tym, że muszę jeszcze zmyć wcześniej warstwy parafiny czy olejków ze skóry, a to wiąże się też z tym, że nie muszę marnować innych kosmetyków do ponownego mycia ciała. 

Jak z to z peelingami bywa, raczej nie można od nich oczekiwać wielkiego nawilżenia, chyba, że są to produkty z olejkami, które po kąpieli zostają na skórze. Tu na ciele jak już mówiłam nic nie zostaje, ale produkt użyty samodzielnie na koniec kąpieli też w żaden sposób skóry nie wysusza i czuć, że jest mięciutka nie tylko ze względu na złuszczony naskórek. 


I na koniec zapach, czyli element, który w moim odczuciu sprawia, że stosowanie nawilżającej linii Twoja Pielęgnacja Bielendy jest dla mnie najbardziej przyjemne. Nie jest to typowy, kwiatowy zapach. Z samym kwiatami frangipani do czynienia nie miałam, więc ciężko mi się odnieść do naturalności zapachu, ale jeśli one rzeczywiście pachną choć w połowie tak pięknie jak ta seria, to chcę mieć nimi usłany cały dom. 
Zapach jest bardzo zmysłowy, elegancki, ciepły, otulający i lekko egzotyczny. Cudo. Dla mnie idealny zwłaszcza teraz, gdy po zimnym i szarym dniu mam ochotę otulić się ciepłym zapachem. Na dodatek po kąpieli zapach naprawdę długo utrzymuje się na skórze, zwłaszcza po użyciu obu kosmetyków w duecie. Niby zdecydowana większość producentów żeli i olejków pod prysznic to obiecuje, ale przy mojej obsesji na ich punkcie i testowanie całej masy produktów, naprawdę rzadko trafiam na produkt, który faktycznie będzie wyczuwalny jeszcze po kąpieli. 



I co tu dużo mówić, ja jestem z tej linii kosmetyków bardzo zadowolona. Spełniają wszystkie moje oczekiwania, które mam do tego typu produktów i jeszcze na dodatek przy każdej kąpieli czy prysznicu niesamowicie cieszą mnie swoim pięknym zapachem. Jednocześnie jest to kolejna nowość marki Bielenda, która w żaden sposób mnie nie zawiodła swoim działaniem, co tylko sprawia, że mam ochotę na więcej. 

A wy próbowaliście już linii Twoja Pielęgnacja? Jeśli tak to oczywiście dajcie mi koniecznie znać czy kosmetyki przypadły wam do gustu tak samo jak mi, a jeśli nie to czy macie ochotę wypróbować ich działanie na swojej skórze ;)

INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith