20:35:00

Świece zapachowe Max Benjamin

Niedawno pokazywałam wam piękną paczkę jaką w ramach współpracy otrzymałam od debiutującej na naszym rynku marki Max Benjamin. Od tego czasu trwały bardzo przyjemne i pachnące testy, a już dziś mogę was zaprosić na recenzję trzech świec zapachowych. Jeśli jesteście ciekawi jak wypadły testy i czy znalazłam swojego nowego ulubieńca, czytajcie dalej, a na końcu będzie czekać na was też mała niespodzianka ;)

Max Benjamin - nowa marka na polskim rynku świec zapachowych

Max Benjamin jest irlandzką firmą produkującą w 100% naturalne świece zapachowe. Marką zarządzają dwaj bracia, Mark i David Van den Bergh, a sama nazwa filmy pochodzi od imion synów ich siostry Orli, która założyła firmę, a produkcją świec zajmuje się już od początku lat 90'.

Zaczynając od ręcznie lanych świec kolumnowych Oberg, na przestrzeni lat marka Max Benjamin sukcesywnie powiększała swoją ofertę, na którą obecnie składa się aż 18 linii zapachowych naturalnych świec, a firma stała się rozpoznawalną, międzynarodową marką, której produkty znajdziemy w najlepszych i ekskluzywnych sklepach, domach handlowych i perfumeriach w Londynie, Irlandii, Niemczech, Szwajcarii i Japonii.


Naturalne woski i olejki eteryczne

Świece Max Benjamin powstają z mieszanek wyłącznie naturalnych wosków, które nie naruszają równowagi ekologicznej. Nie zawierają w sobie nafty - pochodnej ropy naftowej, ani parafiny, przez co świece palą się czyściej, nie pozostawiając sadzy. Wszystkie świece zapachowe Max Benjamin zostają zaprojektowane i wykonane ręcznie w pracowniach w Irlandii. Ręczny proces tworzenia każdej świecy trwa aż siedem godzin, a rozpoczyna się od mieszania wosku sojowego z naturalnymi woskami takimi jak wosk pszczeli, kokosowy i rzepakowy. Włoskie, bawełniane knoty bez zawartości ołowiu i mieszanina starannie dobranych olejków eterycznych tworzy niepowtarzalne zapachy o właściwościach holistycznych, które pozwalają się odstresować i zrelaksować. 


Nie tylko świece

Poza wieloma liniami zapachowymi luksusowych świec, marka posiada w swojej ofercie również dyfuzory zapachowe, których zapach utrzymuje się przez minimum cztery miesiące, oraz zapachowe karty, które przez przynajmniej cztery tygodnie będą wypełniać zapachem szafy, garderobę lub samochód. Max Benjamin to też eleganckie zestawy kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała i dłoni, które zawierają w sobie organiczne wyciągi z alg morskich oraz masło shea. 




Kolekcja klasyczna: Świeca French Linen Water



Nuta górna: Bergamota, Bazylia, Pomarańcza, Cytryna

Nuta serca: Kwiat pomarańczy, Jaśmin, Róża, Rozmaryn, Lawenda

Nuta bazowa: Piżmo, Wanilia, Ambra, Mech



190g

Czas palenia: minimum 40 godzin
Cena: 125 zł



Świece Max Benjamin z kolekcji klasycznej dostajemy w eleganckich i solidnych kartonikach, które przypominają mi te, w które zapakowane są drogie perfumy. W środku poza świecą dołączona jest również ulotka, pokazująca i krótko opisująca proces powstawania świec. Sama świeca znajduje się w białym, grubym i ciężkim szkle. Pod względem wyglądu ta kolekcja zdecydowanie podoba mi się najbardziej. Bardzo proste, ale eleganckie opakowanie zdobi wnętrze i pasuje do wszystkiego, a ozdobny kartonik sprawa, że jest to świeca idealna również na prezent.





Jeśli lubicie świece zapachowe, pewnie już nie raz i nie dwa spotkaliście się z zapachami bawełny lub świeżego prania. Osobiście to jeden z moich ulubionych zapachów, bardzo często sięgam po świece i woski o tym aromacie, więc kiedy przyszło mi znaleźć dla siebie świecę z kolekcji klasycznej, wybór był dość prosty. Prosty, ale jednocześnie zaskakujący, gdy już po raz pierwszy otworzyłam kartonik i poczułam intensywny aromat, który się nad nim unosił. French Linen Water, zapach francuskiej pościeli nie jest tak prosty i oczywisty jak mogłabym się spodziewać po samej nazwie i moich wcześniejszych doświadczeniach ze świecami o zdawałoby się podobnej linii zapachowej. 

Ta świeca daje nam więcej niż dobrze znany i często powielany aromat świeżej pościeli. Mieszanka świeżych aromatów cytrusów, delikatnych kwiatów i  wyrazistych ziół stwarza piękną i naprawdę luksusową kompozycję. Po odpaleniu świecy już po kilkunastu minutach pokój wypełnia się wyraźnym, ale jednoczenie delikatnym zapachem. Nie jest już tak intensywny jak na sucho, ale to dobrze, bo nie przytłacza. Zapach jest bardzo ciepły, otulający, ale ma w sobie też lekko świeżą nutę. Dla mnie to idealny zapach do gorącej, odprężającej kąpieli, albo na wieczór, gdy już leżąc w łóżku przygotowujemy się do snu. I właśnie wieczorami na stoliku przy łóżku świeca paliła się u mnie najczęściej. Może i to mnie ponosi wyobraźnia, ale przy tym zapachu nie było trudno mi sobie wyobrazić, że leżę w luksusowym, paryskim hotelu, otoczona zapachem pościeli świeżo wypranej w drogim płynie. Brakuje mi tylko widoku na wieżę Eiffla z okna ;)

Duży plus również za wydajność świecy. Paliłam ją prawie codziennie wieczorem od kiedy dostałam paczkę i nie ubyło zbyt jej wiele. Aromat unosi się z niej bardzo szybko i już po niedługim czasie palenia zapach utrzymuje się na długo, więc nie widziałam potrzeby jej ciągłego palenia. I kolejny plus za to, że świeca pali się bardzo równo, więc nie powinno być problemu z ewentualnymi resztkami wosku na szkle.



Kolekcja herbaciana: Świeca Rooibos 

Nuta górna: Cytryna, Pomarańcza, Brzoskwinia
Nuta serca: Róża, Jaśmin, Lawenda, Tymianek
Nuta bazowa: Wanilia, Paczula

170g
Czas palenia: minimum 35 godzin
Cena: 84,99 zł




W przeciwieństwie do kolekcji klasycznej, świece kolekcji herbacianej są zamknięte w metalowych puszkach. Pastelowe, miętowe puszki z delikatnymi złotymi wstawkami i napisami od razu mi się spodobały. Poszczególne wersje zapachowe różnią się od siebie tylko kolorem naklejki z nazwą świecy. 
Zamykana puszka też jest plusem, ponieważ zapach nie odpalonej świecy jest intensywny i jeśli nie chcemy, żeby przypadkiem mieszał się z innym zapachem w pomieszczeniu, możemy ją po prostu zamknąć.




Rooibos jest świetną opcją dla osób, które lubią świeże, codzienne zapachy. Chociaż na sucho zapach jest bardzo intensywny, po odpaleniu łagodnieje, wypełniając przestrzeń delikatnym zapachem z bardzo lekko wyczuwalną, gorzką nutą herbaty wkomponowaną w kwiatowo - owocowy zapach. Dla mnie najbardziej przebijał się zapach jaśminu, pomarańczy i paczuli, ale za to już moja mama wyczuła wyraźniej tymianek, lawendę i wanilię. Aromat też nieco się zmienia w trakcie palenia, kiedy nabiera na intensywności. Inaczej pachnie tuż po zapaleniu, a z czasem staje się głębszy i bardziej złożony. Szczerze mówiąc chętnie przygarnęłabym pod swoje skrzydła perfumy o podobnej nucie zapachowej ;)

Zaskoczeniem okazało się to jak szybko świeca wypełnia zapachem nawet duże przestrzenie. Odpaliłam ją w salonie, który już sam w sobie jest spory, a do tego połączony tylko otwartymi łukami z jeszcze większą jadalnią i dalej kuchnią. Spodziewałam się, że zwłaszcza przy otwartych drzwiach na taras świeca będzie potrzebowała dłuższej chwili na oddanie zapachu, ale już po kilkunastu minutach wchodząc do kuchni dało się wyczuć wyraźny zapach świecy. Duże zaskoczenie i duży plus, bo tak jak w przypadku French Linen Water, świecy nie trzeba palić bez przerwy, żeby cieszyć się jej zapachem, a przez to wzrasta również jej wydajność.



Kolekcja kawowa: Świeca Pink Pepper Coffee

Nuta górna: Grejpfrut, Pomarańcza, Bergamota, Pieprz
Nuta serca: Różowy pieprz, Pelargonia, Paczula, Lilia 
Nuta bazowa: Drewno cedrowe, Wetiwer, Benzoina, Piżmo, Mech

170g
Czas palenia: minimum 35 godzin
Cena: 84,99 zł





Świeca Pink Pepper Coffee z kolekcji kawowej jest zdecydowanie najcięższym i najbardziej intensywnym zapachem jaki miałam teraz okazję przetestować. Jeśli lubicie mocne, ostre zapachy to będzie coś dla was. Moim zdaniem to na pewno nie jest świeca na ten okres, gdy wciąż mamy tak ciepłe dni i pewnie większość z was woli się jednak otaczać lekkimi, letnimi zapachami. Ale na późną jesień i zimę już jak najbardziej. 
Na szczęście po odpaleniu świeca nieco traci na intensywności, w innym przypadku mogłaby bardzo przytłoczyć swoim zapachem. Na początku wyczuwałam ostrzejsze nuty pieprzu, piżma i drzewa cedrowego, a ten dość ciężki zapach utrzymuję się przy paleniu świecy. Mi najbardziej podobał się już po jej zgaszeniu, gdy powoli i stopniowo się rozmywał, a lżejsze aromaty paczuli i kwiatów zaczęły bardziej dawać o sobie znać.

Nie będzie to raczej mój ulubiony zapach, ale czasami mam nastrój na coś cięższego, więc na pewno ją wykorzystam w zimnych porach roku, żeby ocieplić trochę wnętrza. Tak jak w przypadku innych świec zapach szybko się rozchodzi i w moim przypadku wystarczające było najwyżej kilkanaście minut palenia, żeby zapach był wystarczająco intensywny, ale nie zaczął przytłaczać.




Karta zapachowa: White Pomegrante



Nuta górna: Trawa, Czarna porzeczka, Granat

Nuta serca: Lilia, Jaśmin, Róża 

Nuta bazowa: Pudrowa

Aromat utrzymuje się do czterech tygodni.



Przyznam, że już sama postać karty mnie zaciekawiła. Na tle bardziej rozpowszechnionych saszetek zapachowych jak dla mnie wypada o wiele korzystniej pod względem wizualnym. Niby nie ma tu nic niezwykłego, tylko beżowa, gumowa karta z wyciętą nazwą marki i zapachu, a do tego biała wstążka. Ale prostota wykonania do mnie przemawia. Zawieszona wygląda estetycznie, a włożona do szafki czy szuflady nie będzie niepotrzebnie zajmować miejsca. Do tego dostajemy ją w ładnym kartoniku tak jak świece z kolekcji klasycznej, więc to też fajna opcja na mały prezent lub dodatek do niego.


Karta zapachowa White Pomegranate była bardzo miłym dodatkiem do świec. W poprzednim poście wspominałam wam o tym, że karta znajdzie swoje miejsce w samochodzie i na pewno tak się stanie, ale nie od razu. Po zrobieniu pierwszych zdjęć zostawiłam świecę i wciąż zapakowaną kartę na kilka godzin na stoliku. I nie powiem, że się nie zdziwiłam, gdy po powrocie do domu poczułam unoszący się zapach karty w dość sporym, otwartym pomieszczeniu. W takim przypadku moje plany musiały się zmienić, ponieważ skoro taka niepozorna karta wypełniła pokój swoim zapachem, to w zamkniętym samochodzie mógłby być on jednak trochę zbyt intensywny. Dlatego kartę powiesiłam w swojej garderobie i przez ponad tydzień to w niej za każdym razem witał mnie świeży i intensywny zapach. Wczoraj przeniosłam ją do samochodu i też sprawdza się bardzo dobrze. Zapach jest dobrze wyczuwalny, ale już nie tak mocny, więc bardzo fajnie umila mi wiele czasu spędzonego w samochodzie.

A sam aromat owocowo - kwiatowej kompozycji spodobał mi się na tyle, że chętnie kiedyś wypróbuję również świecę z tej linii zapachowej.




Niezależnie od kolekcji i wersji zapachowej świecy, w każdej z nich wyraźnie da się wyczuć niespotykaną, perfumowaną i luksusową nutę. Nie są to tak oczywiste i proste kompozycje zapachowe jakie można spotkać w każdym sklepie i większości dostępnych świec. Każda z nich ma w sobie coś wyjątkowego, co zdecydowanie je wyróżnia. Poczynając od pięknych opakowań i kończąc na zapachu, którego zmiany w trakcie palenia przywodzą na myśl rozwiązania z drogich perfum, wnoszą ze sobą poczucie, że dostaliśmy naprawdę starannie wykonaną i skomponowaną świecę. Zresztą same pod moim poprzednim postem w komentarzach również zgodnie stwierdziłyście, że już same opakowania wyglądają naprawdę pięknie i luksusowo.

Teoretycznie minusem może być ich cena, ale biorąc pod uwagę, że otrzymujemy w 100% naturalny, ręcznie wykonany, pięknie zapakowany i wydajny produkt, moim zdaniem cena nie jest wcale tak wysoka w porównaniu do innych świec dostępnych na rynku. 




Wszystkie świece i inne zapachowe produkty marki Max Benjamin możecie znaleźć TUTAJ w ich sklepie internetowym.

Dzięki uprzejmości marki, mam dla was również małą niespodziankę w postaci kodu rabatowego
Jeśli przy zakupach w sklepie użyjecie kodu misslilith, otrzymacie aż 25% zniżki na całe zakupy, więc jeśli któraś pokazana przeze mnie świeca, albo inne jakie udało się wam wypatrzyć w sklepie się wam spodobały, myślę, że taki rabat na pewno wam się przyda. A jeśli sami za świecami zapachowymi nie przepadacie, to może macie bliską osobę, która ucieszyłaby się z prezentu i nowej, luksusowej świecy w swojej kolekcji?

Moimi ulubieńcami z tej trójki na pewno będą świece Rooibos i French Linen Water. Długo próbowałam ustalić, która z nich podoba mi się bardziej, ale jednak nie było to możliwe. Każda z nich pasuje mi do innej okazji i ma w sobie to coś czego szukam w świecach zapachowym ;)

Ostatnio wspominałyście, że o samej marce jeszcze nie słyszałyście, więc w takim razie teraz koniecznie dajcie mi znać, która świeca wam najbardziej przypadłaby do gustu ;) A może w sklepie znalazłyście inną, której kompozycja zapachowa jeszcze bardziej się wam podoba?


INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith