17:49:00

Ulubieńcy lipca 2016

Trochę spóźnieni, ale w końcu są ulubieńcy ubiegłego miesiąca. Jeśli jesteście ciekawi jakich kosmetyków używało mi się w lipcu najprzyjemniej, zapraszam do dalszego czytania ;)







Lirene, BB Master Blur - Dlaczego poznałam go tak późno? Zakochałam się w tym kremie BB na zabój. Używam teraz jednego, a dwa kolejne opakowania już czekają w zapasie. Po pierwsze nie jest dla mnie za ciemny, a to naprawdę rzadkość przy naszych kremach BB, gdzie zwykle dostępne są jedynie dwa odcienie. Ten pięknie stapia się z moją jasną cerą i nieco ciemniejszą po użyciu samoopalacza. Delikatnie rozświetla, wygląda bardzo naturalnie i świeżo, dobrze maskuje drobne przebarwienia i genialnie zakrywa rozszerzone pory. 


Szczoteczka soniczna BeautyLine - O tej szczoteczce mogliście poczytać w tym poście, gdzie przestawiałam swoje pierwsze wrażenia na jej temat. Do tej pory moje zdanie się nie zmieniło, jestem zachwycona szczoteczką i tym jak świetnie wygładza i oczyszcza skórę. Po regularnym stosowaniu pory się zwęziły, a zaskórników mam o wiele mniej niż przed jej zakupem.



Bielenda, Super Power Mezo Tonik nawilżający - Często traktowałam toniki po macoszemu. Często o nich zapominałam i stosowałam tylko, żeby stosować, nie widząc przy tym większych efeków. W tym przypadku jest inaczej, a po przemyciu twarzy tonikiem Bielendy rzeczywiście czuję, że moja cera jest mięciutka i lekko nawilżona. Zdarzyło mi się kilka razy użyć go na noc bez kremu i rano moja skóra nie była ani trochę ściągnięta. Świetny kosmetyk i na pewno jeszcze wrócę do tego, albo innych z tej serii. 


Anatomicals, Head shock shampoo - Kupiłam go z myślą o lecie i upałach jakie panują. Szampon jest miętowy, więc liczyłam na odświeżający efekt. Nie zawiodłam się. Intensywny zapach słodkiej mięty świetnie odświeża i dodaje energii podczas prysznica w upalny dzień. Dodatkowo chłodzi skórę głowy, co jest u mnie jak najbardziej wskazane, gdy temperatury przekraczają trzydzieści stopni. Do tego oczywiście świetnie myje i oczyszcza włosy, które po użyciu aż skrzypią, ale jednocześnie w żaden sposób ich nie przesusza. 


Anatomicals, Night time hand creme - To mój nowy ulubieniec w kategorii kremów do rąk. Wcześniej jego miejsce zajmował czerwony Evree, ale ten nie dość, że lepiej nawilża moje dłonie, to na dodatek pięknie pachnie. Niby jest to krem na noc, ale cienka warstwa szybko się wchłania, zostawiając jedynie delikatny i nieklejący się film, więc spokojnie zdarza mi się użyć go również w ciągu dnia.



Holika Holika, Juicy Mask Sheet - Oczywiście w ulubieńcach nie mogło zabraknąć maseczek. W ubiegłym miesiącu królowały u mnie właśnie te maski. Kolejne, które przekonują mnie do tego, że koreańskie maseczki w płacie są najlepsze. Cudownie nawilżają, rozświetlają i regenerują skórą, a na dodatek przepięknie pachną. Wracałam do nich kilka razy, dokupiłam też mały zapas i tylko czekam na wypróbowanie kolejnych masek Holika Holika. 




To już wszyscy ulubieńcy lipca. Pewnie jeszcze o nich usłyszycie w osobnych recenzjach, a teraz jak zwykle proszę, żebyście też podzielili się ze mną swoimi ulubionymi kosmetykami z poprzedniego miesiąca i dali mi znać czy znacie coś z mojej małej listy ;)

INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith