19:12:00

Intensive Hair Therapy, Naturalny olejek łopanowy do włosów Elfa Pharm

Dawno nie było niczego do włosów, więc trzeba to w końcu nadrobić. Dlatego dziś przychodzę do was z olejkiem łopianowym do włosów marki Elfa Pharm. Jeśli jesteście ciekawe jak to jest z jego naturalnością i czy pomógł mi ograniczyć wypadanie włosów, zapraszam do dalszego czytania. 





Na serię Intensive Hair Therapy zwróciłam uwagę stosunkowo niedawno przy okazji bardzo podstawowych zakupów w malutkiej drogerii. Markę Elfa Pharm bardzo lubię, choćby ze względu na kosmetyki Green Pharmacy, żele pod prysznic Fresh Juice i świetną odżywkę do włosów O'Herbal z korzeniem tataraku, o której mogliście poczytać tutaj

Problemy z wypadaniem włosów mam odkąd pamiętam. Choć włosy mam bardzo długie i gdy są rozpuszczone to tego nie widać, ale są dość rzadkie tak samo jak u każdej kobiety w mojej rodzinie. Jednak staram się jakoś z tym walczyć, a do tego mam pozytywne doświadczenia z marką, dlatego chętnie sięgnęłam po nowy olejek. 

Kosmetyki z serii Intensive Hair Therapy są dostępne w większości mniejszych i większych drogerii, a cena olejku to około 10 zł.


Od producenta:

Olejek łopianowy wzbogacony cennymi, biologicznie aktywnymi składnikami. Pozyskano je z korzenia łopianu większego nowoczesną, ale naturalną metodą ekstrakcji, przyjazną dla człowieka i środowiska, z użyciem naturalnego rozpuszczalnika jakim jest CO2 w warunkach nadkrytycznych. Pozwala to pozyskać maksymalną ilość substancji aktywnych przy pełnym zachowaniu ich korzystnych cech.

Polecany: w problemie wypadania włosów i łysieniu, dla poprawy wzrostu włosów, przy łupieżu, suchości i swędzeniu, dla wzmocnienia słabych, zniszczonych i łamliwych włosów, w przypadku rozdwajających się końcówek, dla odzyskania blasku, zdrowia i dobrego wyglądu włosów.
  • łatwy do zmycia
  • wyposażony w specjalną pipetkę
  • wystarczająca ilość do pełnej terapii



Skład: Paraffinum Liquidum, Arctium Lappa Root Extract, Trilareth-4 Phosphate, Ethylhexyl Cocoate, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Beta-Carotene, Thymus Vulgaris Oil, Vetiveria Zizaniodes Root Oil, BHT, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben.




Olejek na pewno przyciąga uwagę swoim prostym i estetycznym kartonikiem. W środku znajdziemy plastikową buteleczkę zawierającą 100 ml olejku. Wielki plus za zabezpieczenie kosmetyku przed ciekawskimi osobami w sklepach, które mogłyby go otwierać. Do olejku została też dołączona bardzo wygodna pipeta. Szczerze mówiąc pierwszy raz spotkałam się z takim aplikatorem dołączonym do tego typu produktu i o ile na początku podchodziłam do niego sceptycznie, okazał się być naprawdę przydatny. Ilość kosmetyku jaką jednorazowo nabiera jest w zupełności wystarczająca do tego, żeby pokryć nim całą skórę głowy. Sama często mam skłonności do przesady i wszystkiego nakładam więcej, więc taki prosty gadżet jest u mnie jak najbardziej wskazany. Dzięki cienkiej końcówce aplikacja jest też o wiele łatwiejsza i szybsza, a produkt trafia prosto tam gdzie powinien. 






Producent zaleca stosowanie olejku 1-2 razy w tygodniu przez dwa miesiące, lub w przypadku intensywnej terapii codziennie przez trzy tygodnie. Kupując produkt nastawiałam się na drugą opcję i przez kilka pierwszych dni nawet mi się to udawało, ale jednak z czasem codzienne stosowanie olejku na dwie godziny przed myciem głowy stało się nieco uciążliwe. Moje włosy nie wymagają codziennego mycia, a nie jest to wcierka, której nie trzeba zmywać. W rezultacie stosowałam olejek 3-4 razy w tygodniu, stopniowo zmniejszając częstotliwość.

Po około dwóch tygodniach widziałam już pierwsze rezultaty. Podczas mycia i czesania, włosów wypadało coraz mniej, a wcześniej to były całe garście. Po trzech tygodniach ta ilość jeszcze bardziej się zmniejszyła i efekty były już dla mnie bardzo zadowalające.
Wypadanie nie zostało wyeliminowane całkowicie, ale na to nigdy nie liczyłam i nie liczę. Mimo nie zawsze regularnego stosowania olejku wypadanie włosów zostało ograniczone na tyle, że chętnie sięgnęłam po kolejne opakowanie. Nie zawsze też zakładałam czepek i ręcznik jak zaleca producent, ale mimo to olejek spełnił swoje zadanie.
Teraz olejek stosuję najwyżej raz w tygodniu i efekty jego działania wciąż się utrzymują. Nie zauważyłam większych zmian w kondycji samych włosów, ale z nimi nie mam większych problemów. 

Buteleczka wystarczyła mi na około cztery tygodnie stosowania. Przy częstszym użyciu pewnie będzie wystarczająca na trzy tygodnie intensywnej terapii. I tu znowu przydatna jest dołączona pipetka. Jednorazowo używamy taką samą ilość olejku, nie nakładamy go za dużo, więc i wydajność wzrasta.



A jak to jest z tą naturalnością? Na pierwszym miejscu w składzie znajdziemy niestety parafinę, a na końcu aż cztery parabeny. Olejek jednak w żaden sposób mi nie zaszkodził, wręcz przeciwnie, więc aż tak mi to nie przeszkadza, ale jednak wolałabym gdyby ich nie było. Ja panicznie nie unikam parafiny w kosmetykach, chociaż wiem, że wielu może to przeszkadzać. Sama zwróciłam tylko uwagę na to, żeby nie zapominać o regularnych peelingach skóry głowy podczas stosowania olejku.




Jak dla mnie produkt jak najbardziej na plus pomimo małego zgrzytu przy składzie. Wyraźnie ograniczył wypadanie moich włosów, spełniając przy tym obietnice producenta, więc do tego przyczepić się nie mogę. Niedługo przerzucę się na jakąś wcierkę, ale nie wykluczam, że wrócę do tego olejku jeśli wypadanie włosów znów się u mnie nasili. 

A wy znacie olejek łopianowy Elfa Pharm? Może macie innych ulubieńców, którzy dobrze radzą sobie z wypadaniem włosów i polecicie coś wartego wypróbowania w przyszłości? 

INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith