13:08:00

L'oreal Volume Million Lashes So Couture So Black

Nie potrafię wyobrazić sobie makijażu bez tuszu do rzęs. Nie mam problemu z tym, żeby wyskoczyć gdzieś bez makijażu, jednak zwykle sięgam chociaż po maskarę, żeby podkreślić oczy. Chyba każda kobieta zgodzi się z tym, że dobra maskara potrafi zdziałać cuda. Dlatego tuszy przerobiłam już wiele i wciąż uparcie szukam tego jedynego, który spełni wszystkie moje oczekiwania. Tym razem przyszedł czas na przetestowanie maskary L'oreal Volume Milion Lashes So Couture So Black.


Od producenta:

Volume Million Lashes So Couture So Black marki L'Oréal. Maskara zwiększająca objętość. Zawiera płynny jedwab oraz pigmenty NEO-BLACK, które delikatnie pokrywają każdy włosek. Formuła dodaje objętości, intensywnej barwy, jak również podkreśla zarys oczu. Posiada legendarną szczoteczkę MILIONIZER, która precyzyjne rozdziela rzęsy i nadaje im wyjątkowej objętości. Doskonale chwyta każą rzęsę od nasady, aż po same końce. Produkt dostępny w odcieniu EXTRA BLACK. Został wzbogacony o wyjątkową nutę zapachową.



L'oreal Volume Million Lashes So Couture So Black

Tusz L'oreal Volume Million Lashes So Couture So Black zamknięty jest w cieszącym oko fioletowo - złotym opakowaniu. Nie ukrywam, że jestem wzrokowcem i o wiele przyjemniej używa mi się kosmetyków w estetycznych opakowaniach, a marka L'oreal zawsze pod tym względem spisuje się dobrze. Opakowanie kryje w sobie niewielką, silikonową szczoteczkę, która bardzo dobrze łapie wszystkie, nawet krótkie rzęsy w wewnętrznym kąciku oka. Osobiście nie przeszkadzają mi duże szczoteczki, jednak ta z pewnością ułatwi dokładnie pokrycie rzęs mniej wprawionym, lub kobietom z mniejszymi oczami.


Ogólnie jestem bardzo zadowolona z efektu jaki daje ta maskara. Rzęsy są dokładnie rozdzielone, wydłużone i lekko pogrubione. Nie skleja włosków, nie pozostawia po sobie grudek, a po całym dniu nie zauważyłam, żeby się osypywał. Jak dla mnie mógłby nieco bardziej pogrubiać rzęsy, ale objętość uzyskana przez dokładnie rozdzielenie rzęs jest dla mnie również zadowalająca.
Czerń tuszu jest naprawdę intensywna, a to dla mnie bardzo ważne. Nie zauważyłam jednak aż tak spektakularnej różnicy koloru między tą, a zwykłą czernią w innych tuszach. Choć zdarzały mi się też takie, które wyglądały jak wyblakłe, więc ta czerń z pewnością zasługuje na pochwałę.



Plusem jest też konsystencja maskary. Wiele tuszy ma to do siebie, że muszą trochę "wyschnąć" zanim efekt będzie taki jak powinien. Ten tusz od samego początku idealnie maluje rzęsy i nie trzeba czekać aż zgęstnieje, co czasami mnie denerwowało, gdy kupiłam nowy tusz i nie mogłam w pełni cieszyć się efektami jakie daje.


Poza tym : zapach. Nigdy wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Tusz to tusz i jak dla mnie pachnie niezbyt specjalnie. Za to ten ma po prostu cudowny zapach i w tym przypadku obietnice producenta są spełnione w stu procentach. Po otwarciu koniecznie muszę go powąchać zanim zacznę malować rzęsy. Może nie ma to wpływu na efekty jakie daje, ale z całą pewnością stosowanie kosmetyku o ładnym zapachu daje o wiele więcej radości z jego stosowania.

Cena tuszu w drogeriach jest wysoka. W Rossmannie jest to około 62 zł. Gdybym tam miała go kupić pewnie czekałabym na przecenę -40%. Cena długi czas powstrzymywała mnie przed spróbowaniem tego kosmetyku. Natomiast skusiłam się na nią przy okazji zakupów w drogerii internetowej ezebra.pl. Wersja So Black kosztuje tam 31,96zł, a podstawowa 28,94zł.  Za tusz tak dobrej jakości to naprawdę bardzo niska cena.

Podsumowując, tusz L'oreal Million Lashes So Couture So Black, z pewnością będzie jednym z moich ulubionych tuszy do rzęs. Sprawdza się świetnie i na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę. Choć moim numerem jeden na ten moment chyba wciąż pozostaje tusz Max Factor False Lash Effect. Nadal jednak będę szukać i testować kolejne, może znajdę inny, który jeszcze bardziej będzie spełniał moje oczekiwania. 

  

INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith