Tanie nie znaczy złe: 10 kosmetyków kolorowych do 30 złotych, które warto poznać

15:04:00

Tanie nie znaczy złe: 10 kosmetyków kolorowych do 30 złotych, które warto poznać


Dobre kosmetyki wcale nie muszą nas kosztować majątku, a w drogeriach i sklepach internetowych znajdziecie naprawdę fajnej jakości produkty za niewielką cenę. Dziś będzie właśnie o takich dziesięciu niedrogich kosmetykach do makijażu, które sprawdziły się u mnie bardzo dobrze, a przy tym nie rujnują Waszego portfela. 


tanie kosmetyki do makijażu warte zakupu blog

Eveline Cosmetics - Najlepsze i tanie płyny micelarne?

16:21:00

Eveline Cosmetics - Najlepsze i tanie płyny micelarne?


Nie zawsze jest było mi łatwo znaleźć płyn do demakijażu, który nie tylko poradzi sobie ze zmyciem moich nawet tych bardziej szalonych makijaży, ale jednocześnie nie podrażni moich wrażliwych oczu i nie spowoduje żadnego nieprzyjemnego uczucia pieczenia czy szczypania. Dlatego kiedy znalazłam swojego ulubieńca, trzymam się go już od wielu miesięcy.


Płyn micelarny eveline nawilżający różany biedronka skład opinie blog
Co dobrego? #1 + Wyzwanie makijażowe na instagramie

14:03:00

Co dobrego? #1 + Wyzwanie makijażowe na instagramie


Właśnie doszłam do momentu, w którym pisanie typowo kosmetycznych ulubieńców, zaczęło mnie trochę męczyć. Nie przez samo pisanie, bo naprawdę lubię dzielić się z Wami zwłaszcza tymi produktami, które sprawdziły się u mnie dobrze. Jednak od jakiegoś czasu tak naprawdę miałabym ochotę często pokazywać kosmetyki, które już w ulubieńcach były, albo pokazywałam je na blogu czy instagramie wiele razy. Zwłaszcza w pielęgnacji nie zachodzą u mnie co miesiąc zmiany, żebym mogła pokazać coś nowego. Dlatego od tego miesiąca ulubieńcy będą, ale w nieco innej formie.




Na blogu nigdy nie chciałam ograniczać się wyłącznie do recenzji kosmetyków, od początku chodziło  mi połączenie z lifestylem i powoli mam nadzieję łączyć te dwa tematy. I nowa forma ulubieńców miesiąca, ma być dla mnie właśnie taką mieszanką. Będzie oczywiście dużo rzeczy związanych z szeroko pojętą tematyką beauty, ale do tego pojawią się filmy, książki, seriale, miejsca, wydarzenia, wszystko to co w jakiś sposób w w ostatnim czasie najbardziej zapadło mi w pamięć, mam z tym najlepsze wspomnienia, albo tak po prostu chciałabym się z Wami czymś podzielić. Ja się bardzo cieszę z tej zmiany i mam ogromną nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu. Przy okazji może też poznamy się trochę lepiej ;)


Ten post powinien pojawić się już dawno, zresztą tak samo wiele innych. Ostatnio było mnie tu bardzo mało, ale to właśnie dlatego, że musiałam sobie trochę rzeczy przemyśleć, sama nie byłam do końca zadowolona z tego jak wygląda to co tu robię, a z tego automatycznie wziął się spadek motywacji i po prostu potrzebny mi był mały reset. O ile jesienią zawsze mam o wiele więcej energii niż latem, teraz ciężko było mi się zmobilizować do czegokolwiek. Potrzebuję zmian, nowych rzeczy,  bardziej świeżego i chyba przede wszystkim mniej krytycznego spojrzenia na wszystko co robię. Zwłaszcza, że zagląda Was tu naprawdę sporo i chciałabym dać z siebie jak najwięcej. Ale wiecie jak to mówią, "lepsze jest wrogiem dobrego" i ja przekonałam się teraz o tym bardzo dobrze na własnej skórze. Chciałam zbyt dobrze, a w rezultacie nie wychodziło z tego nic. Dlatego pierwszym ulubieńcem w ostatnim czasie był mój reset i mam nadzieję, że od teraz będziecie widzieć jego efekty.


Serialowe nowości jesieni 


Kiedyś nie byłam szczególną fanką seriali, miałam kilka swoich ulubionych, ale jakiś rok, może półtora roku roku temu mi się odmieniło i trochę ich teraz oglądam. Znacie to uczucie kiedy traficie na świetny serial i jeden sezon wciągacie w kilka dni? Ja aż za dobrze. 
Ten post wisiał w wersjach roboczych naprawdę długo i teraz widzę konsekwencje, bo zamiast kilku pozycji, które chciałam tu umieścić, lista zrobiła się dłuższa. Dlatego napiszę Wam tylko trochę o każdym, a jeśli jesteście ciekawe jakie jeszcze seriale polecam, to dajcie mi znać w komentarzu i postaram się przygotować dłuższy wpis tylko o tym.

American Horror Story
Długo wzbraniałam się przed zaczęciem tego serialu. Po części to dobrze, bo kilka sezonów mogłam oglądać ciągiem, bez czekania na kolejny. A nowego sezonu naprawdę nie mogłam się już doczekać, strasznie żałuję, że ma tak mało odcinków i już niedługo się kończy. Strasznie się cieszę, że Evan Peters dostał w tym sezonie pole do popisu i jego postać absolutnie uwielbiam. Jeśli jeszcze nie znacie tego serialu, a lubicie takie klimaty, to koniecznie zainteresujcie się nim w te długie wieczory.

Supernatural
Na nowe sezony tego serialu zawsze czekam najbardziej już od lat. Uwielbiam i nigdy nie przestanę, a w duchu liczę na to, że główni aktorzy będą grać w nim przynajmniej do osiemdziesiątki, żeby nie skończył się zbyt szybko. Mało tego, w piątki zawsze jestem średnio przytomna, bo nowe odcinki oglądam na żywo, a w naszej strefie czasowej wypadają o drugiej w nocy.

Stranger Things 2
To chyba jeden z najbardziej wyczekiwanych seriali tej jesieni i ja się temu nie dziwię, bo też bardzo na niego czekałam i nowy sezon pochłonęłam w dwa dni. Tu niewątpliwie zaletą serialu jest to, że Netflix wrzuca całość od razu i nie trzeba czekać cały tydzień na kontynuację. 


Lucyfer

Ktoś z Was jeszcze nie zna tego uroczego diabła? Jakkolwiek połączenie słów "uroczy" i "diabeł" może mieć sens. I do tego serialu zbierałam się dość długo, bo nie do końca jestem fanką trochę kryminalnych i policyjnych klimatów, tak tu główna postać jest tak świetnie wykreowana i charyzmatyczna, że ciężko serialu nie polubić. 
Belfer
Naprawdę nie sądziłam, że nasza produkcja tak mi się spodoba. Nie jestem wielką fanką polskich seriali i na palcach jednej ręki policzę te, które oglądałam z przyjemnością. Belfer zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i niecierpliwie czekałam na nowy sezon, który póki co ani trochę nie odbiega poziomem od pierwszego.




TO

Jestem ogromną fanką Stephena Kinga. Zaczęłam go czytać mając dwanaście czy trzynaście lat i od tej pory niezmiennie uwielbiam jego twórczość. Dlatego z wielką rezerwą i częściej nieprzyjemnym dreszczem niż z ekscytacją podchodzę do ekranizacji jego książek, bo ustalmy od razu, że zdecydowana większość z nich jest raczej kiepska. Delikatnie to ujmując. 

I do tego filmu tak podchodziłam. Teraz też nie powiem, że jest to arcydzieło, które trzeba koniecznie zobaczyć, ale jak na standardy ekranizacji Kinga, do których jestem przyzwyczajona, ta wyszła im naprawdę nieźle. Po pierwsze, bardzo dobrze, że twórcy zdecydowali się podzielić film na dwie części. Co prawda nimi pewnie też bardziej kierowało to, że dwie produkcje zarobią o wiele więcej niż jedna, ale jednocześnie przekłada się to też na to, że nie muszą wyciąć przynajmniej połowy książki, która ma ponad tysiąc stron, żeby zmieścić się w dwóch czy trzech godzinach filmy. 

"TO" wyszło naprawdę całkiem nieźle, a Bill Skarsgård i przede wszystkim tak młodzi aktorzy, którzy odtwarzali główne role, odwalili naprawdę kawał dobrej roboty. Chociaż nie powiem, że nowy film całkiem przyćmi kreację Pennywise'a, którą wcześniej stworzył Tim Curry. Wyszło zupełnie inaczej, Bill jest świetny, ale nigdy nie zapomnę tego pierwszego Pennywise'a, którego bałam się jako małolata. 


Evree, Black Rose - Detoksykująca, czarna maska do twarzy


Ok, czas w końcu na coś bardziej kosmetycznego. Marka Evree bardzo pozytywnie mnie ostatnio zaskakuje. Po świetnym toniku różanym, który pokazywałam Wam już w letnich ulubieńcach, sięgnęłam też po detoksykującą, czarną maseczkę do twarzy z wyciągiem z drzewa ubame, glinką i ekstraktem z róży damasceńskiej.

Jeden z największych plusów maski? Nie wysycha pomimo zawartości glinki bardzo wysoko w składzie. Ja maseczki nakładam zwykle wieczorem, leżąc już spokojnie w łóżku i czytając książkę czy coś oglądając. I często z czystego lenistwa i wygody nie sięgam po maski glinkowe, które bardzo lubię, ale nie chce mi się co chwilę myśleć o tym, żeby ją nawilżać, albo po kilkunastu minutach przerywać inne zajęcie i lecieć ją zmyć, żeby nie podrażniła mi cery. 
Ta maska oczyszcza dobrze, ale jednocześnie delikatnie. Skóra po jej użyciu jest rozjaśniona, oczyszczona, a pory są wyraźnie zwężone. Maseczka też nie podrażnia, nie ściąga i przede wszystkim nie wysusza cery, a wręcz przeciwnie, bo poza oczyszczeniem, lekko tez nawilża i pozostawia skórę bardzo miękką. 

Na dodatek ma piękny, różany zapach i bez problemu zmywa się nawet wacikiem z płynem micelarnym czy tonikiem. 


Anastasia Beverly Hills - Subculture & Modern Renaissance


Długo wahałam się nad tymi paletami. Zwłaszcza nad Subculture, bo pewnie większość z Was dobrze wie jakie krążą o niej opinie zwłaszcza na youtubie. Cóż, moje zdanie na temat tych opinii wyrobiłam sobie bardzo szybko i powiem tylko tyle, że kontrowersja sprzedaje się i klika o wiele lepiej niż pozytywy. No, chyba że ktoś faktycznie w rzeczywistości macha w palecie pędzlem jak szaleniec, to wtedy tak, mogę się zgodzić, że faktycznie cienie będą się sypać równie szalenie. Jeśli natomiast używacie palet normalnie, a przy tym bierzecie poprawkę na to, że te cienie to praktycznie sprasowany pigment i wystarczy im naprawdę delikatne muśnięcie pędzlem, Subculture z pewnością nie zasypie Was toną pyłu. 

Z obu tych palet jestem naprawdę zadowolona, chociaż mam też świadomość, że zwłaszcza Subculture mimo wszystko nie będzie dla każdego, ale o tym już niedługo postaram się Wam napisać w osobnych postach. A jeśli jesteście ciekawe jak wyglądają na oku, to zapraszam na instagram, gdzie zobaczycie wykonane nimi makijaże.


Affect - Provocation


Te z Was, które obserwują mnie na instagramie, pewnie będą już dobrze kojarzyć tę paletę. W mojej halloweenowej serii najczęściej to właśnie Provocation marki Affect grała w moich makijażach pierwsze skrzypce. Niesamowite, szalone kolory i naprawdę genialna pigmentacja cieni. To z całą pewnością nie będzie paleta dla każdego, ale jeśli lubicie czasami pobawić się makijażem i kolorami, to ta paleta na pewno będzie warta uwagi. Chociaż ma też mały minus, ale o tym napiszę Wam w osobnym poście o tej palecie i pokażę dokładnie na zdjęciach o co mi chodzi.


Halloween & Makijaże na instagramie


Skoro o Halloweenowej serii już wspomniałam, to nie mogłabym jej też nie poświęcić tutaj więcej uwagi. Niekoniecznie ze względu na efekty, te bywały lepsze i gorsze, nie zawsze wszystko wychodziło mi tak jak sobie to wyobrażałam i też pluję sobie w brodę, że nie wystartowałam z tą serią wcześniej, bo niestety czas nie pozwolił mi na zrealizowanie wszystkich prac, które sobie zaplanowałam.

Ta seria i ostatnie 3 miesiące są dla mnie szczególnie ważne przede wszystkim dlatego, że w końcu ruszyłam tyłek i przełamałam się do tego, żeby pokazać Wam coś więcej. Bloga i instagram prowadzę już prawie dwa lata, nie maluję też od wczoraj, a nigdy nie miałam w sobie dosyć odwagi, żeby pokazywać Wam co robię. Bo zdjęcia mi nie wychodzą idealnie, bo przecież nie jestem pro i pełno naprawdę utalentowanych osób pokazuje na blogach i instagramie naprawdę genialne makijaże, więc gdzie ja się będę do tego pchać... Wymówek było tyle, że ciężko byłoby mi je wszystkie spisać.

To WY pokazałyście mi jak bardzo się myliłam. Odkąd prowadzę swój instagram, nie dostałam od Was takiego ogromu wiadomości i niesamowitych komentarzy jak teraz. Nie wyobrażacie sobie jakie to uczucie, gdy czytam kolejną wiadomość o tym, że to co robię Wam się podoba, że inspiruję Was do tego, żeby pracować nad swoim makijażem, że czekacie na kolejne prace i powinnam robić to dalej. Nie należę do osób, które jakoś szczególnie łatwo się wzruszają, ale naprawdę niektóre Wasze wiadomości i komentarze czytam ze łzami w oczach. To WY jesteście dla mnie największą motywacją i inspiracją, WY dajecie mi kopa do tego, żeby się rozwijać i próbować robić coś więcej.

Nie zawsze jest idealnie. Nie zawsze wszystko wychodzi tak jak bym chciała. Bardzo często efekty  końcowe są blokowane po prostu przez niewystarczające umiejętności czy brak odpowiednich narzędzi. Jednak pokazujecie mi, że to ja sama widzę najwięcej wad i niedociągnięć. Więcej przejmować się nimi nie będę, tylko postaram się robić wszystko, żeby się rozwijać. Mam nadzieję, że makijaże niedługo też wejdą na bloga, może w końcu uda mi się robić tutoriale krok po kroku, ale tu muszę jeszcze popracować nad jakością zdjęć, bo to zdecydowanie w tym przypadku moja pięta achillesowa.



Nowa seria i wyzwanie makijażowe na instagramie


W związku z tym co napisałam Wam wyżej i przede wszystkim tym jak sama nie potrafiłam się zebrać do publikowania zdjęć makijaży, pomyślałam ostatnio, żeby zrobić też coś razem z Wami. Kilka dni temu na instagramie zaczęłam nową serię. Tym razem będą to makijaże inspirowane postaciami z bajek Disneya, które uwielbiam i pomimo tego, że bliżej mi do trzydziestki niż dziecka, wciąż bardzo często i chętnie oglądam. Część makijaży będzie bardziej użytkowa, część bardziej graficzna, może też zmaluję coś podobnego do oczka, które robiłam na Halloween (a przynajmniej spróbuję). 

Pomyślałam jednak, że byłoby jeszcze lepiej bawić się tym razem z Wami. Ostatnio w ankiecie na instagramie pytałam czy miałybyście ochotę na takie makijażowe wyzwanie w tym temacie i zdecydowana większość głosów była za, więc mam nadzieję, że fajnie to wypali. 
W tym wyzwaniu chodzi mi głównie o to, żeby zrobić coś innego niż zwykle, przełamać się i pokazać swoją pracę innym, po części też na pewno przekroczyć trochę swoją bezpieczną strefę komfortu makijażem i kolorami, których nie użyłybyśmy na co dzień. A przede wszystkim chodzi mi o fajną zabawę. 

Nieważne jak malujecie, nieważne czy jesteście profesjonalistkami i tworzycie na oku dzieła sztuki czy dopiero zaczynacie swoją przygodę z makijażem, nieważne czy robicie świetne zdjęcia, macie profesjonalne lampy, aparaty, a makijaż będzie wyglądał jak ten gwiazd instagrama. Jeśli tylko się przełamiecie i będziecie dobrze bawić przy tworzeniu swojej pracy, ja będę przeszczęśliwa mogąc je wszystkie oglądać. Nie ma tu miejsca na lepszych i gorszych, nie ma żadnego oceniania, jest tylko dobra zabawa i wzajemne inspirowanie się.

Nie chcę Wam narzucać żadnego tempa, ani ilości makijaży w tym wyzwaniu. Największym wyzwaniem jest już zrobienie czegoś innego niż na co dzień, a czy będzie to jedna praca czy kilka, zależy już tylko od Was. Moją disneyowską serię zakończę 30 listopada, więc do tego dnia macie spokojnie czas na to, żeby przygotować coś swojego. Wszystkie Wasze prace będę udostępniać na swoim instastory, a jeśli wyzwanie pójdzie fajnie i weźmie w nim udział więcej osób, chciałabym też zrobić podsumowanie tu na blogu, oczywiście tylko jeśli każda z osób biorących udział zgodzi się na to, żebym wrzuciła tu jej pracę. 


Krótko podsumowując wyzwanie, żeby wszystko było jasne. Tworzymy makijaż inspirowany wybraną/wybranymi postaciami z bajek Disneya. Oczywiście będzie świetnie jeśli stworzycie coś swojego, ale równie dobrze możecie zainspirować się i odtworzyć makijaż, który ja dodałam. Niech poniesie Was wyobraźnia i kreatywność, bawcie się kolorami i klimatem bajek, które chciałybyście pokazać w makijażu. 

Swoje prace wrzucajcie na instagram (koniecznie profil publiczny, żebym mogła je zobaczyć!) i oznaczcie je hashtagiem #missinspiruje.

Najpierw myślałam o bardziej tematycznym hashtagu, który pasowałby do tej konkretnej serii, ale zaraz po niej i tym wyzwaniu, w grudniu będzie kolejne, więc chciałabym, żeby wszystkie Wasze prace były zebrane w jednym miejscu i każdy bez problemu mógł je znaleźć i też się nimi zainspirować. 

Mam naprawdę ogromną nadzieję, że przyłączycie się do mnie i będziecie się dobrze bawić. Ja już nie mogę się doczekać aż zobaczę Wasze dzieła!


Wyszło trochę długo, ale to przez to, że zbyt długo zabierałam się do tego wpisu i zebrało się trochę rzeczy, o których chciałabym Wam powiedzieć. Dajcie mi też znać czy taka forma się Wam podoba i macie ochotę czytać o czymś więcej niż tylko o kosmetykach, czy jednak powinnam wrócić do tradycyjnych ulubieńców miesiąca. 

I oczywiście koniecznie napiszcie czy podejmiecie się wyzwania! A ja teraz lecę w końcu malować, żeby jeszcze dziś wieczorem wrzucić nowy makijaż z tej serii i oficjalnie rzucić Wam wyzwanie ;) 



BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z NOWYMI POSTAMI!

                        

Too Faced, Love Light - Ray of Light. Czy warto kupić rozświetlacz za ponad 120 złotych?

15:18:00

Too Faced, Love Light - Ray of Light. Czy warto kupić rozświetlacz za ponad 120 złotych?


rozświetlacz too faced love light ray of light blog opine

Kiedyś rozświetlacze wydawały mi się zbędne. Za to teraz nie wyobrażam sobie bez nich makijażu i to zdecydowanie jedne z moich ulubionych kosmetyków kolorowych. Nigdy też nie ukrywałam, że jestem sroką i opakowania kosmetyków są dla mnie ważne. Dlatego nic dziwnego, że przepiękny rozświetlacz Love Light marki Too Faced tak bardzo trafił w mój gust, chociaż wiem też, że nie każdemu musi się spodobać efekt jaki daje. 

Jesienna pielęgnacja w letnich zapachach z Bielendą

17:27:00

Jesienna pielęgnacja w letnich zapachach z Bielendą


Jesień rozgościła się już u nas na dobre. Za to mam dziś dla Was kilka kosmetyków marki Bielenda, które nie tylko zadbają o skórę, ale swoimi zapachami dodadzą nieco letniego i egzotycznego klimatu w te deszczowe i chłodne dni. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdziły się u mnie, zapraszam do czytania ;)



Jak robić dobre zdjęcia na bloga i instagram? Kilka prostych zasad może Ci w tym pomóc.

15:56:00

Jak robić dobre zdjęcia na bloga i instagram? Kilka prostych zasad może Ci w tym pomóc.

Zwłaszcza na instagramie bardzo często dostaję od Was pytania o to jak robię swoje zdjęcia. Jakiś czas temu opublikowałam post o moim zdaniem najlepszych aplikacjach do obróbki zdjęć na telefon, a dziś postanowiłam kontynuować temat i mam dla Was kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę podczas robienia zdjęć. Pokazałam też mój mały postęp, więc jeśli macie ochotę pośmiać się z moich początków, dobrnijcie do końca ;)



INSTAGRAM @MISSLILITH

Copyright © 2017 Miss Lilith